Daily Archives 11/14/2015

HIPNOTYZM CZ. II

Mniej więcej w tym samym czasie na terenie Paryża zjawił się mnich portugalski, o. Faria, i zaczął praktykować leczenie drogą wpatrywania się w oczy pacjenta. Faria nie tłumaczył już tego zjawiska magnetyzmem zwierzęcym, lecz koncentracją woli. We francuskiej Akademii Medycznej podtrzymał go moralnie niejaki dr baron du Potet – chirurg stosujący znieczulenie pola operacyjnego hipnozą. W Anglii amputował w tym samym czasie nogę choremu pod hipnozą dr Ward. Gdy jednak wygłosił referat o tym w Royal Medical Society – wygwizdano go i wyrzucono jako oszusta. Po dr. Wardzie wystąpił również w Anglii z obroną hipnotyzmu dr Elliotson i szło mu to dobrze, dopóki nie wystąpił z propagandą tej nowej metody leczenia otwarcie i oficjalnie w londyńskim szpitalu uniwersyteckim. Rada powag uniwersyteckich nie wytrzymała nerwowo tej próby i wystąpiła z gorącym protestem. Doszło do tego, że dr Elliotson musiał zrezygnować ze stanowiska wykładowcy. Ustąpił, ale swojej pracy bynajmniej me zaniechał. Nowa idea szybko rozpowszechniła się. Znalazł się gorliwy następca w osobie Jamesa Dride’a, we Francji zaś – w osobie dr. Lafontaine’a. Ten ostatni jednak został wkrótce po prostu… aresztowany. Zażądały tego władze Kościoła katolickiego pod zarzutem naśladowania Chrystusa. Dzięki „wysokim interwencjom” został jednak zwolniony pod bardzo znamiennym i ciekawym warunkiem, że nie przywróci odtąd wzroku żadnemu ślepcowi ani też nie uleczy słuchu głuchemu. Widocznie zadośćuczynił tym „chrześcijańskim” wymaganiom, gdyż odtąd dano mu spokój.

czytaj więcej

Natr sulph i Silicea

Te trzy sole (natr. mur., natr. phosph. i natr. sulph.), będące w prawidłowym balansie, utrzymują równowagę i odpowiednią koncentrację płynów organicznych. Natr. phosph. reguluje wszelkie zaburzenia trawienne u niemowląt przekarmionych mlekiem, a dorosłym otyłym także robi dobrze. Brak tej soli manifestuje się bólem wierzchołka głowy z ciśnieniem w mózgu aż do nudności. Powoduje kwaśny posmak w ustach zgrzytanie zębami podczas snu zlepianie się powiek rano ból żołądka w dwie godziny po jedzeniu kwaśne odbijanie, nadkwasotę.

czytaj więcej

Hinduskie Wedy

Przystępując do omówienia anatomii człowieka według recepty Wschodu, musimy przede wszystkim zaznajomić się z elementem podstawowym i zasadniczym, czyli budulcem wszechbytu, tak zwaną praną. Istota tej substancji, a raczej energii, nie jest dotychczas zbadana przez najczulsze nawet aparaty. Jest to pojęcie trudne do zdefiniowania. Po prostu jest to jakaś siła życiowa wypełniająca sobą wszechświat, której ziemska potencja uzależniona jest od słońca.

czytaj więcej

Jak wygląda proces hipnotyzowania? cz. II

Hipnotyzer jest zdolny narzucić pacjentowi dowolną halucynację. Pacjent może, na przykład, widzieć przedmioty albo osoby nieobecne na sali i odwrotnie, nie spostrzega osób stojących tuż obok. Mogą także zaistnieć halucynacje smakowe, np.: hipnotyzer daje do zjedzenia czekoladkę, a wmawia, że to jest chinina, wobec czego pacjent po próbie skrzywi się z niesmakiem. Nieraz ofiara hipnozy może być użyta niby zegarowa bomba do pewnej ściśle określonej czynności w ściśle określonym czasie. Często hipnotyzer podaje kodowe hasło albo znak, po pojawieniu się którego musi nastąpić błyskawiczna akcja. Ta właśnie forma hipnozy znana jest w kryminologii i licznych powieściach kryminalnych. W swoim czasie słynne były morderstwa licznych ofiar, dokonywane w stanie somnambulicznym w Afryce, gdzie pod wpływem czarowników uśpieni Murzyni zakradali się do chat wskazanych ofiar, zadając im śmiertelne ciosy rękawiczką z pazurami lwa lub lamparta. Jeszcze w roku 1942 toczyła się taka sprawa przed sądem w Dar Es-Salam. Kilku takich ludzi-lampartów zostało ukaranych. Możliwość popełnienia zbrodni pod wpływem hipnozy może być dwojaka: albo pośrednia, polegająca na zniewoleniu ofiary do popełnienia zbrodni, albo dokonanie zbrodni bezpośrednio na zahipnotyzowanym. Najlepszym chyba przykładem drogi pierwszej są wymienione przed chwilą morderstwa afrykańskie, przykładem zaś drugiej niech będzie słynna w swoim czasie „sprawa Heidelberga”, którą w kilku słowach tutaj opiszę, chociaż urzędowy raport o niej zawiera około paru tysięcy stron druku i sprawa ta zajęła dziewiętnaście miesięcy żmudnej pracy.

czytaj więcej

Hipnoza kryminalna cz. II

Wyżej opisany wypadek podaję ściśle według książki Simona Edmundsa, wydanej w Londynie w 1961 roku, pod tytułem Hypnotism and Supernormal. A przepisując to, przypomniałem sobie nieco podobny wypadek, jaki zdarzył się mnie w Wilnie, kiedy jako młody lekarz odbywałem staż w szpitalu św. Jakuba. Jedna z pacjentek mego starszego kolegi, dr. W.K., ordynatora oddziału położniczo-ginekologicznego, nagle i niespodziewanie „zmarła”. Będąc na dyżurze, przerażony odpowiedzialnością, sprowadziłem natychmiast aż trzech konsultantów, którzy jednogłośnie potwierdzili śmierć. Zapalono więc gromnice i siostry szpitalne zaczęły modlitwy za umarłych. Po godzinie wrócił z miasta dr W.K., a dowiedziawszy się o wypadku, stanął u wezgłowia łóżka i tubalnym głosem zawołał:

czytaj więcej