Daily Archives 11/15/2015

Temat radiestezji

Istnieje bardzo bogata literatura w różnych językach na temat radiestezji. Nie można nie zauważyć w niej różnorodności w oznakowaniu przedmiotów, próbek narządów, chorób itp. Wygląda to tak, jakby każdy z radiestetów podsuwał niewidzialnemu informatorowi swój własny, umówiony kod, za pomocą którego następnie zaczyna odbierać od niego wszelkie tajemne odpowiedzi. Włoski radiesteta Piętro Zampa, na przykład, na podstawie swoistych doświadczeń podzielił dłoń prawą na drobne pólka (strefy), znacząc je numerami 1-19. Tak na przykład nr 1 odpowiada głowie, nr 2 – krtani, nr 3 – ramionom, nr 4 – klatce piersiowej, nr 5 – żołądkowi… itd. Nr 19 znowu krtani. Według niego, gdy pendulum trzymane w lewej dłoni nad prawą obraca się pozytywnie, to znak, że człowiek jest zdrowy. Jeżeli obraca się negatywnie, znaczy, że pacjent jest chory, a wówczas należy przesuwać pendulum z pola na pole, notując odpowiednie numery, aby określić topografię tych zachorowań. Inni radiesteci wprowadzają różne, bardzo szczegółowe diagramy. Na maleńkich karteczkach wypisane są anatomiczne i diagnostyczne detale, nawet dotyczące analizy psychologicznej. Taki diagram angielskiego radiestety, inżyniera Macolma Rae, przytaczam dla orientacji. Jest to druczek diagnostyczny wydawany pacjentowi z adnotacją wykazanych przez pendulum dolegliwości. Przy wszelkich radiestezyjnych ćwiczeniach należy zawsze pamiętać, że reakcje i wyniki zależne są od płci wykonawcy. Ciało przeciętnego, normalnie zbudowanego mężczyzny ma znakowanie przeciwstawne do ciała kobiety. Pendulum umieszczone nad lewą stroną piersi męskiej powinno się obracać, nad prawą zaś stroną – oscylować. Inaczej jest u kobiety Ta odmienność reakcji może być zaskakująca.

czytaj więcej

Studiowanie chińskich wywodów

Niestety, poza Chinami akupunkturę stosuje się raczej automatycznie, naśladowniczo, bez należytego zrozumienia podstaw filozofii, więc i podejścia do zagadnień człowieka Wschodu. Tymczasem działanie na organizm bodźcami ukłuć świadczyło wymownie o roli, jaką medycyna chińska przywiązuje do systemu nerwowego, a poprzez nerwy do psychiki. Właściwie wszystko się tu tłumaczy stanami psychicznymi. Dosłownie każda choroba wywodzi się z emocji. Nawet choroby bakteryjno-wirusowe mogą się ujawnić dopiero w organizmie uprzednio osłabionym patologicznym stanem nerwów. Organizm całkowicie zrównoważony {In i Jang w balansie) jest uodporniony na zarazki.

czytaj więcej

Zasady akupunktury

Jako przykład podaje, że w przypadkach „tiku” twarzy (nerwoskurcze) igła wbita wg standardowego przepisu często nie pomaga, natomiast skrzywienie jej w odwrotnym kierunku usuwa chorobę natychmiast. W latach 1951-1954 przeprowadzono w Chinach badania statystyczne. Podliczono w szpitalach chorych leczonych akupunkturą i stwierdzono, że na 10 036 przypadków 8063 zostały uleczone lub podleczone, czyli rezultaty pozytywne uzyskano w 92,47%. Dane te opublikowała w swojej książce wymieniona lekarka Chu Lien. Ostatnio coraz częściej pojawiają się w prasie międzynarodowej wyniki leczenia akupunkturą. W niektóre z nich trudno uwierzyć, np. z 51 przypadków malarii uleczonych zostało 90%. W klinice dziecięcej Pekinu uzdrówiono całkowicie 98 przypadków paraliżu dziecięcego (wczesnego), a chiński miesięcznik lekarski z lutego 1957 r. wykazuje 92,3% uleczonych akupunkturą wyrostków robaczkowych przy 1200 zachorowaniach.

czytaj więcej

Cztery grupy ludzi według medyków wschodnich

Reasumując to, co zostało powiedziane, człowiek, według pojęć orientalnych, składa się z ciała fizycznego, sobowtóra eterycznego, ciała astralnego i rozumu, w czterech planach – wszystko to przesiąknięte jest praną, która w wyższych swych natężeniach tworzy wrzące lejki dla pośredniczenia pomiędzy rozumem, instynktem, emocją a odruchem i samopoczuciem. Czakry regulują nasz humor, wpływając na dobre lub złe samopoczucie. To chyba wszystko. co musimy zapamiętać, przystępując do omawiania poszczególnych metod lecznictwa wschodniego.

czytaj więcej

UZDRAWIACZE CUDOWNI CZ. III

Healerzy angielscy zrzeszeni są zawodowo w tak zwanej Narodowej Federacji Duchowych Uzdrawiaczy (National Federation of Spiritual Healers). Tworzą dwie grupy, jakby dwie klasy, kategorii „A” i „B”. Do pierwszej należą ci, którzy wymagają jeszcze kierownictwa i doświadczenia, nie są przeto upoważnieni do samodzielnego prowadzenia własnego gabinetu. Jest ich około 3000. Kategorię „B” stanowią „dyplomowani”, niezależni i w pełni już odpowiedzialni healerzy. Jest ich około 15 000. Aby uzyskać pełne prawa i dyplom, trzeba się wykazać wobec specjalnej komisji weryfikacyjnej uleczeniem trzech chorych, którym odmówiono pomocy alopatycznej, czyli tak zwanych nieuleczalnych. Poza tym muszą oni uleczyć przynajmniej dwa przypadki ciężkie i poważne, przedstawione im przez komisję egzaminacyjną. Związek Lekarzy Brytyjskich dopuścił healerów do oficjalnej konsultacji. 1500 szpitali zgłosiło ofertę na ich usługi. Wielu też renomowanych lekarzy brytyjskich w razie niepowodzenia szuka ratunku u tych właśnie duchowych doradców. Wieczystym prezesem i bożyszczem angielskich healerów jest niejaki Edwards Harry. Od czasu do czasu urządza on pokazowe leczenie w którejś z większych sal londyńskich. Byłem i ja tam któregoś dnia z pacjentką cierpiącą na nerwowe tiki o nieznanej etiologii. Kilkakrotnie usiłowałem umieścić ją w kolejce do tego „cudotwórcy”, ale mi się to nie udawało pacjentka była odsuwana na bok. W ogóle w sali nie było ciepłego i kojącego nastroju, wprost przeciwnie, panował tam nerwowy pośpiech i podniecenie.

czytaj więcej

Waleria Sikorzyna cz. II

Paraliż i inne choroby przestały być tutaj problemem. Wystarczy przeczytać tych kilkanaście listów z walizki. Ta historia na przykład z inżynierem Niekraszem. Oślepł z powodu skrzepu krwi. Specjaliści orzekli, że nadziei nie ma. Zjawił się u pani Walerii. Pół roku zaledwie minęło, jak wobec licznie zgromadzonych gości zajechało auto. Wysiadł z niego inżynier Niekrasz – wdzięczny, uleczony pacjent. Sam prowadził samochód.

czytaj więcej