Monthly Archives Listopad 2015

Pendulum

Pamiętajmy, że „nie od razu Kraków zbudowano”. Nasze próby mogą nie dać pożądanego rezultatu, a powodem tego zwykle jest autosugestia albo obciążenie mózgu balastem jakichś pobocznych, niepotrzebnych myśli. Przystępując do radiestezyjnych doświadczeń, musimy wyeliminować się z otoczenia. Bardzo często ruchy pendulum tłumaczone są drżeniem dłoni, ale bliższa obserwacja ten zarzut z pewnością obali. Ostatnio radiestezja zyskuje w świecie lekarskim coraz większą popularność. We Francji, w Holandii i RFN wielu dyplomowanych lekarzy dopomaga sobie w diagnozie użyciem pendulum. W Anglii powstał „Związek Lekarzy Radiestetów”, to znaczy lekarzy z uprawnieniami i dyplomami, stosujących pendulum w swojej praktyce. Istnieje także tak zwany „Psionic Medical Society”, czyli w dosłownym tłumaczeniu „Związek Medycyny Nadnaturalnej” z periodykiem wychodzącym w Hindhead, Sur- rey.

czytaj więcej

Pani Waleria i jej praca

Na łóżku nakrytym do połowy prześcieradłem leżał sino- biały trup chłopca. Pani Waleria nie potrafi dziś wytłumaczyć, dlaczego raptem, ni z tego, ni z owego, spytała matkę: „Jak mu na imię?” „Andrzej” – padła odpowiedź. Wówczas pani Waleria zwróciła się w stronę zmarłego i głosem podnieconym, nieswoim, zaczęła wołać: „Andrzeju, gdziekolwiek jesteś, natychmiast wstań! Wróć do matki”.

czytaj więcej

Woda, słońce i… homeopatia cz. II

Z głośników płynie teraz melodia piękna, specjalnie wybrana, najczęściej aria Nadira z Poławiaczy pereł lub Ave Maria Schuberta. Odurzeni tą muzyką pacjenci leżą przez 15 minut, po czym dr R. podchodzi do każdego z tyłu, kładzie mu na oczy palce i sugestywnym szeptem mówi: czatne. Ma piekarnie, wędzarnie i warsztaty wszetKiego rodzaju. Ma pocztę i wydawnictwo propagandowe. Wszystko własnymi rękami ludzi przyjaźnie uśmiechniętych. Po skończonej pracy (podobnie jak niegdyś Mesmer) łączą się w koła na medytację. Oni wierzą w jakąś łączność duchową międzyplanetarną, są jakby głosem pokoju, idącym w kosmiczną przestrzeń. Bliscy są filozofii Rudolfa Steinera. Pod względem organizacyjnym Findhorn przypomina izrael – Cuda… łerii niektórzy głośno chrapiąc zasypiali, inni wołali, że kończyny im drętwieją. Dzieci czasami płakały, skarżąc się, że je w nóżki „szczypie”. Większość zaś nie reagowała wcale. Do tych ostatnich i ja należałem. Ale podczas ostatniej wizyty odczułem ciężar w dłoniach, jakby je ołowiem ktoś napełnił. To nie była imaginacja. Poruszałem palcami, chcąc sprawdzić. Ręce były jakby obce, zmęczone i ociężałe. Rozumiem, że działanie magnetyzmu supernaturalne- go, a tym bardziej jasnowidztwa, sprzeczne jest z ideą ma- skie kibuce, tylko tamte pozbawione są mistycyzmu. Są bardziej merkantylne, nie mają tego podszycia sentymentalnego. W kibucach nie rozmawiają z roślinami. Findhorn żyje własnymi prawami i obyczajami. Nawet ślubne ceremonie odbywają się we własnym zakresie.

czytaj więcej

Leki mające początek w astrologii

Mówiliśmy o magnesie, działaliśmy na bodźce nerwowe ukłuciem drobnych szpileczek (akupunktura), polewaliśmy zakończenia nerwowe strugami zimnej lub gorącej wody (dr Żniniewicz) i to wszystko nie rozwiązało kwestii. Okazuje się, że sposoby podrażnień jeszcze nie są wyczerpane. W grę wchodzą ciała promieniotwórcze. Ilość ich mnożyła się z każdym dniem, aż w końcu doszliśmy do przekonania, że dosłownie wszystko otoczone jest mgławicą swoistego promieniowania, a chyba najsilniej promieniują metale. Zanotowano silny ich wpływ na żywe otoczenie. Zaczęto studiować i eksperymentować. Prym wiodły Indie. Tutaj wie- dza ta stała się powszechna i popularna. Dziś nie ma ludzi, którzy by nie nosili w celach leczniczych jakiejś kombinacji połączonych ze sobą metali. Obrączki na palcach rąk i nóg, obręcze w uszach i nosie, bransolety na ramionach i na kostkach nóg, obręcze ściskające głowę, jednym słowem – rozmaitość form i materiału. Najczęściej są to stopy kilku metali, dostosowane według wskazówek lekarza. Społeczeństwo hinduskie ślepo wierzy w siłę oddziaływania tych talizmanów na stan fizyczny, a nawet duchowy. W Europie wiara ta nie zyskała nigdy wielkiej popularności.

czytaj więcej

Zabiegi kręgarskie a gruźlica

Nawet przy gruźlicy wielką ulgę może przynieść naprawa skrzywienia kręgów. W wypadku zajętych szczytów: II-III P, a przy płacie środkowym V P. Po zabiegach korekcyjnych chorzy od razu odczuwają poprawę, nabierają apetytu i przybierają na wadze.

czytaj więcej

Hipnoza kryminalna

Rzeczywiście obaj siedzieli w jednej celi więziennej za kolaborację z Niemcami. Nielson uśpił go kiedyś i powiedział, że będzie odtąd jego dobrym aniołem, tylko trzeba być posłusznym i wykonywać rozkazy. Znakiem rozpoznawczym będzie X. Gdy tylko ten znak zobaczy, natychmiast ma rozpoczynać zleconą mu akcję, a później, po wykonaniu jej, wypierać się i nie przyznawać do winy. Jak się okazało, napad na bank nie był pierwszym przewinieniem. Już przedtem Hardrup popełnił wiele kradzieży, z których Nielson właśnie komfortowo żył.

czytaj więcej

Leczenie hipnozą – kontynuacja

Kilkakrotnie próbowała męża otruć, ale rodzina temu przeszkodziła. Raz chciała się sama rzucić z pędzącego pociągu, lecz pasażerowie to udaremnili. Później rzucała się z mostu do rzeki, lecz służąca w porę nadbiegła. Wszystkie te czynności wykonywała najzupełniej bezwiednie. Dokładne badanie psychiatryczne wykazało, że pani X nie była psychopatką ani nawet histeryczką. Cała opisana wyżej akcja nie licowała zupełnie z jej skromną i cichą naturą.

czytaj więcej

Pani Waleria i jej praca cz. II

Niestety, w momencie oddawania niniejszej książki do druku pani Waleria Sikorzyna przestała już leczyć. Odeszła do swoich pomocniczych, dobrotliwych głosów i duchów, może do swojej Matki Boskiej z alabastru i św. Tereski. Ciało pani Walerii, nasiąkłe widocznie ładunkiem siły magnetycznej, nie chciało normalnie zesztywnieć, więc w obawie przed letargiem lekarze stosowali różne szokujące zastrzyki, ale życia nie przywołali. Śmierć była stwierdzona bezbłędnie. Pochowano więc panią Walerię jak gdyby w uśpieniu somnambulicznym, w błogosławionym relaksie po jej owocnym, dobroczynnym życiu. Najwierniejsi przyjaciele i rodzina chcieli odlać w gipsie dłonie zmarłej, ale i to się im nie udało. Gips nie imał się skóry, odpadał i krur szał, więc zrezygnowano. Szkoda, wielka szkoda, że nie było żadnej czułej aparatury dla stwierdzenia i zbadania tych dziwnych objawów. Pamięć o pani Walerii zapewne „przeminie z wiatrem” jak wiele innych, niecodziennych, niezwykłych zjawisk, do których istnienia wciąż jeszcze przywiązujemy nazbyt małą wagę.

czytaj więcej