Daily Archives 12/09/2015

KRĘGARSTWO, CZYLI CHIROPEDIA

Jak sama nazwa mówi, kręgarstwo zajmuje się prawidłowym ustawianiem kręgów w kręgosłupie i chorobami wynikłymi z powodu dyslokacji tych kręgów. Ślady zainteresowania się tym problemem znajdziemy bez trudu we wszystkich najstarszych medycynach, z Chinami i Wedami Indii włącznie. Ale ojcem chiropedii w bliższym nam świecie uznać chyba należy Daniela Dawida Palmera – Amerykanina anglo-niemieckiego pochodzenia. Był to człowiek, a raczej duch niespokojny, wiecznie, szukający czegoś nowego. Najpierw pod wpływem ówczesnej sławy Pawła Kastera zaczął leczyć magnesem, później trafił pod wpływ mesmerowskiego zwierzęcego magnetyzmu i przez 10 lat praktykował z wielkim powodzeniem, aż pewnego dnia zjawił się u niego pacjent prawie całkiem głuchy. Palmer rozłożył bezradnie ramiona i chciał go juz odprawić z niczym, gdy wiedziony jakimś instynktem zatrzymał go na dłuższą konferencję, która naprowadziła go na pewną nową myśl. Okazało się, że głuchota nastąpiła po urazie. Pacjent był budowniczym i podczas pracy spadła mu na kark belka. Palmer jął badać palpitacyjnie kręgi szyjne i znalazł wyraźną dyslokację. Zastosował energiczny i silny rękoczyn, w którym odczuł chrobot wracającego na miejsce kręgu. Po paru dniach pacjent wrócił z radosną wieścią, że odzyskał słuch. Ten przypadek zachęcił Palmera do studiów praktycznych nad budową kośćca i jego patologią. Praca ta przyniosła mu sławę. Została po nim Palmerowska szkoła. Jeden z uczniów, profesor internista z kliniki uniwersytetu w Aarhus (Dania), dr Paweł Bechgaard opublikował bardzo ciekawą i unikalną pracę o leczeniu głuchoty manipulacyjnymi masażami kręgów szyjnych (Nordi.sk Medicin, June 6, 1963). Wyrażał on pogląd, że głuchotę często powoduje złe ukrwienie z racji ucisku na nerw sympatyczny przy ujściu jego z otworu między- kręgowego. Mimo że Palmer nie był dyplomowanym lekarzem, w swej książce, wydanej w roku 1910, wykazuje głęboką znajomość nie tylko układu kostnego, ale i powiązań fizjologicznych całego organizmu z systemem nerwowym. Już sam tytuł książki: Science and Art and Phito- sophy of Chiropractice mówi o głębokim, wnikliwym i wyczerpującym podejściu do tematu: Sztuka i filozofia praktyki kręgarstwa. A więc nie jest to tylko bezmyślne, automatyczne nastawianie kości. Palmer rozumie, że funkcjonalność organizmu żywego jest idealnie sprzęgnięta z jakąś, jak on to nazwał, „wrodzoną inteligencją” i że naruszenie tej więzi przez głupią pozornie dyslokację, uciskającą na bardzo istotny i ważny nerw życiowy, może być w konsekwencji poważną katastrofą. To właśnie poważne i naukowe ujęcie kręgarstwa jako kierunku lecznictwa stanowi główną zasługę Palmera.

czytaj więcej

Stosowanie bursztynu

Użycie: Kawałki bursztynu rodzimego spłukać i wsypać je do 3/4-litrowej flaszki w ilości 50 g. Zalać spirytusem rektyfikowanym. Po 10 dniach płyn jest gotowy do użytku. (Po opróżnieniu flaszki bursztyn wyjąć, sproszkować i znowu zalać spirytusem do ponownego i już ostatniego użycia.) Płyn nie nabiera żółtego koloru, ale jest z lekka opalizujący. Bóle głowy także często się leczy zwykłym pocieraniem czoła i skroni kawałkiem bursztynu (przepis C. Klimuszki).

czytaj więcej

Fenomen gdzieś na pacyfiku

Czytałem (już nie pamiętam gdzie) o zanotowanym fenomenie, który miał miejsce gdzieś na Pacyfiku, przy brzegach którejś z wysp południowych. Jakiś marynarz na górnym pokładzie zakotwiczonego transatlantyku pokłócił się z tubylcem siedzącym w łodzi, czyli na poziomie morza. W przypływie furii marynarz skoczył w dół na swego wroga i zamiast spaść i potłuc się albo zabić, na oczach licznych świadków łagodnie spłynął wprost w jego objęcia. Nie wiem właściwie, czemu teraz przypomniał mi się ten cudaczny przypadek, widocznie pod wpływem psychofoto- metra Kirliana. Wszystko dziś w naszych oczach inaczej wygląda, nabiera rumieńca prawdziwego życia. Przestaję być wiecznym niedowiarkiem. Odważam się śmiało spojrzeć na świat. Właśnie na Kongresie Badań Psychotronicznych w Pradze, a nie na posiedzeniu jogów pod Himalajami, można być naocznym świadkiem eksperymentalnych pokazów docenta Juliusza Krmeski z Bratysławy, który siłą koncentracji myśli wprawia w ruch małą żaglówkę w baseniku wodnym. Jakaż to różnica, zapytuję, pomiędzy tym ruchem użaglonej zabawki a spacerem spodeczka lub stolika na spirytystycznym seansie? Jeszcze realistyczniej usiłuje tłumaczyć te wszystkie uruchomienia ciał koncentracją woli ludzkiej doktor Dubrow z Instytutu Fizyki Ziemi Akademii Nauk ZSRR. Dochodzi on do tego drogą matematycznych kalkulacji wzorów, z których wynika, że każdy żywy ustrój otoczony jest stałym polem grawitacyjnym, promieniującym na określony dystans. Pola kilku sąsiadujących ciał mogą się kumulować, tworząc pokaźny ładunek. Promienie te zdolne są przenikać każdą przeszkodę. Le- witację może wywołać siła antygrawitacyjna. A więc jesteśmy już prawie w domu. Różnice między misteriami okultyzmu a światem nowoczesnej nauki realistycznej zacierają się. Tylko żeby w to uwierzyć, musimy być dostatecznie odważni. Musimy badać, szukać, dociekać i bez żenady przyznawać się do chwilowych porażek. Nie od razu przecież Kraków zbudowano. Istnieją jeszcze zjawiska, których żaden eksperyment laboratoryjny nie udowodnił, ale już sam fakt, że zwołujemy kongresy, aby studiować, zamiast jak dotąd, odwracać się z pogardliwym i zarozumiałym uśmiechem, to już wiele, bardzo wiele!

czytaj więcej