Daily Archives 12/24/2015

BEZKRWAWE OPERACJE

Tysiące praktykujących dziś „uzdrawiaczy”, czyli tak zwanych healerów z ich parapsychicznym lecznictwem, tak niedawno jeszcze lekceważonych i pomawianych o oszustwo, zwróciło na siebie uwagę całego świata. Różne biochemiczne czy też ściśle medyczne naukowe instytucje zajęły się rozszyfrowywaniem tych przedziwnych zagadek i sam fakt zaistnienia tych badań, z poważnym potraktowaniem zagadnień, nadaje im już odpowiedni ciężar gatunkowy. Tymczasem jednak, pośród licznych niejasności tłumaczenia zjawisk materializacji i dematerializacji, wyglądają one jak przysłowiowa słomka, której się chwyta tonący. Oczywiście, najsilniejszy i najliczniejszy jest zawsze obóz sceptycznych niedowiarków, rzucających bezkrytycznie kalumnie, bez poczucia czci i honoru, najłatwiej bowiem każdą niejasność i każde nieporozumienie obwołać oszustwem i szalbierstwem. Obserwując tysiące healerów, można snuć najróżniejsze sprzeczne z sobą wnioski, ale nie wolno zaprzeczyć faktom, że nierzadko kilka zabiegów parapsychicznych leczy pacjenta skazanego przez najwyższe autorytety medyczne na pewną śmierć. Takich „cudownych uleczeń” jest coraz więcej sprawdzonych, stwierdzonych i niewątpliwych. My, Polacy, nie potrzebujemy ich szukać daleko, wystarczył nam bliższy i szczery kontakt z panią Walerią Si- korzyną.

czytaj więcej

Akupunktura w chorobach nowotworowych

W drodze na oddział stomatologii wstąpił dr S. na chwilę do kliniki chorób nowotworowych, gdzie dr Wan informował go o sukcesach akupunktury w tej nawet dziedzinie. Mówił, że w ostatnich miesiącach udało się uratować pacjentowi oko zaatakowane przez melanomę, czyli czerniaka złośliwego. W rezultacie nie tylko nie trzeba było usuwać oka, ale dzięki zastosowaniu skojarzonego leczenia nakłuciami oraz specjalnym jakimś preparatem roślinnym zatrzymano proces chorobowy i stan pacjenta zaczął się gwałtownie polepszać. Najciekawsze obserwacje porobił dr Sułkowski na oddziale stomatologicznym. Tutaj, począwszy od ekstrakcji zębów aż do najbardziej skomplikowanych zabiegów operacyjnych, nie stosują innego znieczulenia jak tylko akupunkturę. Widok niesamowity: pacjenci siedzą spokojnie z ramionami na poręczach fotela, podczas gdy lekarze wkłuwają swoje czarodziejskie igiełki, i to bynajmniej nie w okolicę chorego zęba, tylko w grzbietową stronę dłoni pomiędzy nasadą kciuka i drugiego palca. Po 10 minutach lekarz przystępuje do rwania zęba, które pacjent znosi bez mrugnięcia powiek. W przestronnym gabinecie stoją stoliki, przy których siedzą półkolem pacjenci cierpiący na newralgię nerwu twarzowego. W różnych miejscach twarzy i karku mają założone igły, od których prowadzą elektrody do akumulatora z prądem 60 wolt. Oczywiście, igły wkłuwa się w ściśle wyznaczonych miejscach pod określonym kątem nachylenia. Już po kilku takich zabiegach efekt jest niezawodny, wszelki ból mija. Oczywiście zaszły pewne zmiany w stosunku lekarzy, nawet chińskich, do wykonywanych zabiegów. O ile przedtem dla dezynfekcji igieł zanurzano je tylko w jakowychś ekstraktach, dzisiaj sterylizuje się je normalnie przez gotowanie. To samo dotyczy innych, dawniej obowiązujących zasad. W starożytnych Chinach przywiązywano wielką wagę do warunków, w jakich nakłuwanie się odbywa, a więc na przykład: czy igła wchodzi w czasie wdechu, czy wydechu, w jakim dniu tygodnia, o której godzinie. Zastanawiano się nad pozycją księżyca, nad specjalną dietą, jak również nad kątem pochylenia igły w stosunku do każdego indywidualnego punktu południka. Sławna nowoczesna lekarka chińska Chu Lien kwestionuje większość tych przepisów jako przesądy twierdząc, że pacjent nie jest pacjentowi równy i należy traktować zabiegi bardziej indywidualnie.

czytaj więcej

Doktor Puharish i ciekawy przypadek cz. II

Arigo bardzo chętnie demonstrował siłę i skuteczność swojej metody znieczulania. Brał w takim wypadku nóż w garść, pakował go w oko delikwenta i skrobał nim biał- kówkę lub rogówkę, jak się skrobie marchew lub kartofel. I rzeczywiście, pacjent nawet się nie krzywił. Pokaz był imponujący.

czytaj więcej

Zniekształcenia mechaniczne kręgosłupa

Nawet wyobrazić sobie trudno, jak wiele naszych chwilowych albo chronicznych cierpień zależy od zniekształceń mechanicznych kręgosłupa. Jakąż drogą te zniekształcenia mogą nastąpić? Rozpatrzmy te możliwości kolejno:

czytaj więcej

Inżynier Lachowski i jego doświadczenia

Swoje naukowe doświadczenia zaczął inżynier Lachowski przeprowadzać na roślinach. Zauważył on, że kwiat geranium otoczony obręczą z miedzianego drutu, czyli odizolowany w ten sposób oscylacyjnie od ziemi, rozwija się niewspółmiernie szybciej od tejże rośliny bez drutu. Zauważył on również, iż pod wpływem takiej asekuracyjnej obręczy zanikają na geranium nowotworowe guzy. To naprowadziło go na myśl przeprowadzenia podobnych prób z nowotworami ludzkimi. Przedtem inżynier Lachowski postanowił wzmocnić działanie miedzianej obręczy prądem indukcyjnym, ale i to jeszcze nie zadowoliło badacza, częstotliwość bowiem prądu i fal była zbyt ograniczona. Wkrótce więc skonstruował on tak zwany wielofalowy oscylator, złożony z dwóch talerzy odległych od siebie o pół metra, tak aby badany pacjent mógł się pomiędzy nimi zmieścić. Pomiędzy talerzami powstawało pole elektrostatyczne. Pozytywne wyniki takiego leczenia nie kazały na siebie czekać. Leczono różne owrzodzenia żołądka i jelit, ale przede wszystkim nowotwory. Wielofalowy oscylator Lachowskiego został zastosowany w wielu europejskich i amerykańskich szpitalach. Nie będę tutaj wyliczać wszystkich zdumiewających rezultatów, wystarczy przytoczyć najciekawszy przykład usunięcia z twarzy pani S. złośliwego raka epithelionia malignum, bezskutecznie leczonego przedtem w Amerykańskim Centrum Przeciwrakowym, łącznie z usunięciem operacyjnym 6,5 x 5 cm owrzodzenia rakowego na skroni. Naświetlano też radem, ale i to nie pomogło. Nowotwór zaczął się rozwijać ponownie. Wówczas dopiero zaczęto stosować wielo- falowy oscylator. Już po dwóch piętnastominutowych seansach zauważono szybką poprawę, po miesiącu nastąpiło całkowite zagojenie. Podobnie zdumiewające wyniki dawały naświetlania gruczołu tarczycowego. Kuracja trwała 7 tygodni i guz tarczycy całkowicie znikł.

czytaj więcej