Daily Archives 07/18/2017

Klimuszko i jego przypadek

Już jako uczeń szkoły podstawowej zauważył Klimuszko w sobie jakiś dziwny instynkt odróżniania roślin leczniczych od trujących zaczął w ten sposób dopomagać ludziom chorym. Zauważył też zdolność przewidywania pewnych wydarzeń, jakie miały zaistnieć w jego szkolnym życiu. Z góry na przykład wiedział, kiedy dostanie zły, a kiedy dobry stopień, kiedy będzie klasówka i temu podobne codzienne zdarzenia. Początkowo tłumaczył to sobie nadwrażliwością nerwów. W nadprzyrodzone zdolności swoje uwierzył dopiero w klasie piątej gimnazjalnej, kiedy to pewnego dnia ni z tego, ni z owego stanął mu przed oczami jak żywy i najzupeł- niej realny obraz pogrzebu koleżanki szkolnej. Ona tymczasem przebywała na drugim krańcu Polski. W parę dni potem nadeszło potwierdzenie jej śmierci. Ten niezwykły fakt kompletnie go oszołomił. Uwierzył w nadprzyrodzoność tego zjawiska. Odtąd zaczęły się sypać podobne wydarzenia jedno po drugim, zwłaszcza że warunki okupacji niemieckiej sprzyjały niesamowitościom. Szczególnie zapamiętał on pewną podróż pociągiem natłoczonym po brzegi. W zatłoczonym wagonie znalazł zupełnie pusty przedział. Nie zastanawiał się. Jakaś niewidzialna siła usadowiła go tam. Na najbliższej stacji hitlerowcy przeprowadzili łapankę mężczyzn – pasażerów. Jego nikt nie ruszył. Jakiś esesman próbował przekroczyć próg jego przedziału, ale dziwnie za każdym razem wycofywał się.

czytaj więcej

Profesor Niehens i jego praca

Niezależność komórek wykazał też bardzo ciekawym eksperymentem Aleksy Carell. Potrafił on przechować w stanie aktywnym serce kurczęcia przez 6 ptasich pokoleń, czyli przez 25 lat. Serce zachowało wszystkie cechy młodości. Carell, też jako pierwszy, zaobserwował uzdrawiający wpływ komórki zdrowej na zespoloną z nią sztucznie komórkę chorą. Zamierająca tkanka pod wpływem świeżego bodźca nagle odżywała.

czytaj więcej

KREW I GRUCZOŁY CZ. II

Wojna porywa dr. J.S. na Zachód. Pracuje w PCK, jest członkiem Rady Narodowej państwa. Pochłaniają go sprawy społeczno-polityczne. Wojna się kończy i dr J.S. osiada w Londynie. Bierze się po dawnemu do medycyny praktycznej. Wgryza się w nią po swojemu, do głębi, ze zrozumieniem i ciekawością odkrywcy, bada od podstaw biologię i fizjologię. Goni, oczywiście, przede wszystkim myślą, ku profesorowi Pawłowi Niehensowi. Zetknął się z nim na terenie Szwajcarii i odtąd jest z nim w bliskim kontakcie. Kim jest ten profesor Niehens? Gdybym pisał książkę dla Zachodu, nie potrzebowałbym tego wyjaśniać. U nas nie zawadzi w paru słowach o tym profesorze także wspomnieć. Był Szwajcarem i tam też pracował. Piszę w czasie przeszłym, gdyż światły ten, światowej sławy lekarz, zmarł przed kilku laty. Prace swoje oparł on na doświadczeniach profesorów Virchowa i Catlego. Jak Kopernik jednym pociągnięciem pióra przekreślił superiorat ziemi, sprowadzając ją do podrzędnej roli jednej z planet wszechświata, tak profesor Virchow zdeklasował wielkość człowieka dowodząc, że jest on li tylko nikczemnym zlepkiem czterdziestu trylionów samostanowiących komórek, z których każda żyje swoim własnym niepodległym życiem i od dobrobytu ich zależy los wielkiego Homo sapiens. Ba, nawet mózg ludzki, ten ośrodek naszej mądrości, jest niczym innym jak tylko galaretowatą masą dwunastu tysięcy milionów komórek neutronowych, będących w stałym napięciu elektrycznym. Napięcie to da się wykryć skonstruowanym ostatnio aparatem, elektroencefalografem. Wyczuwa on najlżejsze drgania swoimi elektrodami, umieszczonymi w różnych punktach na czaszce.

czytaj więcej