ANATOMIA CZŁOWIEKA CZ. II

Ciało podlega chorobom, a więc-jak każda z maszyn – psuje się. W ciele, jak w każdej maszynie, można zmieniać tryby i śrubki, a skoro wystąpią objawy zaburzenia psychicznego, przyczyn należy szukać wyłącznie w mózgu, jako w organie produkującym myśl. Jednym słowem, religijnie uznanego ducha nie należy utożsamiać z ciałem ani wiązać go harmonijną współpracą. Tych najzupełniej odrębnych zjawisk nie wolno mieszać ze sobą.

Taki stosunek do ciała ustalił się na Zachodzie i tak się ułożyła medycyna zachodnia. Inaczej do tej sprawy podszedł Wschód. Tam lecznictwo ma podkład spirytualny. Ciało fizyczne jest tam tylko jednym ze składników anatomicznych człowieka i łączy się ściśle z planami duchowymi. Mówiąc inaczej: plany duchowe włączone zostały do anatomii człowieka. Nie wolno bezkarnie zmieniać fizycznych śrubek, każda z nich bowiem ma swego spirytualnego sobowtóra. Chociaż istnieje kilka kierunków medycyny orientalnej, można je podciągnąć pod wspólny mianownik. Mianowicie najlżejsza choroba jakiegoś organu, bez różnicy jakiej ona będzie natury: ogólnej czy też lokalnej, odbija się natychmiast wierną fotografią na każdej komórce. Stąd jasny, logiczny wniosek: wprawne oko jakiegoś superczułego instrumentu powinno odczytać każdą chorobę na podstawie takiego mikroodbicia komórkowego. Zresztą medycyna Zachodu w swoich ostatnich biofizycznych zdobyczach naukowych zbliżyła się bardzo do tego właśnie orientalnego poglądu, ale boi się jeszcze do tego oficjalnie przyznać. Nie wolno przeto a priori, z uśmiechem sarkazmu, odrzucać zjawisk i poglądów, które wyglądają dziś wręcz dziwnie i może nieprawdopodobnie. Musimy się zgodzić z tym, że jest jeszcze wiele tajemnic do zbadania i nie można nie wierzyć w najdziwaczniejsze nawet, najmniej spodziewane „możliwości”. Zdawałoby się na pozór, że przeróżne komputery, serca sztuczne, loty na Marsa czy Wenus zbliżają nas gwałtownie do poznania wielkiej tajemnicy życia, tymczasem te właśnie wynalazki i wielkie odkrycia otworzyły nam tylko szerzej źrenice, a odsunęły horyzonty. Staliśmy się nagle pisklęciem świeżo uskrzydlo- nym, co się boi skoczyć w próżnię. Dlatego kto wie, czy orientalni mędrcy nie mają racji. Ciało nasze nie jest chyba li tylko materialną maszyną, w której można bezkarnie zmieniać dowolne śrubki. Maszyną może jest. ale „materia”, z której ono się składa, z dniem każdym inaczej oczom naszym się przedstawia. Istnieją wielce skomplikowane, niewidzialne elementy, po szczeblach których dojdziemy z czasem na pewno do samostanowienia. Tymczasem mądrość i doskonałość nowoczesnego lekarza winna polegać na obiektywizmie. Trzeba wyłapywać zewsząd ziarna prawdy. Tkwią one w mniejszym lub większym procencie wszędzie, jak na Wschodzie, tak i na Zachodzie, w każdym kierunku uczciwego leczenia. Tylko ignorancja prowadzi do błędów. Najlepszym dowodem tego może być zaszczepienie mężczyźnie serca kobiety, jakie miało miejsce w Afryce Południowej. Żaden adept medycyny orientalnej na to by się nie zdobył. Jakże można bowiem mieszać ze sobą odmienne, przeciwdziałające znaki polaryczne: In i Jang, które nie dadzą się według chińskich mędrców nigdy pogodzić. Zasadniczy błąd polega tutaj na tym, że lekarze nasi leczą ciało, a nie człowieka.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>