Doktor Puharish i ciekawy przypadek cz. II

Arigo bardzo chętnie demonstrował siłę i skuteczność swojej metody znieczulania. Brał w takim wypadku nóż w garść, pakował go w oko delikwenta i skrobał nim biał- kówkę lub rogówkę, jak się skrobie marchew lub kartofel. I rzeczywiście, pacjent nawet się nie krzywił. Pokaz był imponujący.

Dr Puharish powtórzył swoją wizytę w Brazylii i w rezultacie, jako bezpośredni naoczny świadek kilkuset podobnych, zawsze pomyślnych i zawsze skutecznych zabiegów postępuje i leczy tak, jak mu sumienie dyktuje. Nie bierze honorariów. Tych dobrowolnie i dowolnie składanych dotacji wystarcza na utrzymanie dość licznej rodziny. Arigo nie potrzebuje przykładać ucha ani dotykać chorego. Na pierwszy rzut oka stawia diagnozę i, co najdziwniejsze, ten całkowicie niewykształcony człowiek, który nie trzymał nigdy żadnej książki w ręku, potrafi wysławiać się inteligentnie, a nawet fachowo. Zamiast powiedzieć: „chory cierpi na dolegliwość oka”, Arigo potrafi powiedzieć: tutaj mamy retinitis pigmentosa albo retinoblastoma. Kiedy dr Puharish wyrażał z tego powodu zdumienie, Arigo tłumaczył, że te mądre diagnozy szepcze mu do prawego ucha jego duchowy doradca „dr Fritz”. Bez tego doradcy on nie mógłby nic zrobić. Dr Fritz stale czuwa przy jego prawym uchu. Należałoby podkreślić, że to zjawisko jest bardzo powszechne. Większość angielskich healerów ma swego opiekuńczego ducha, nie wykluczając, jak wiemy, i naszej pani Walerii, do której, zamiast dr. Fritza, z pomocą przychodziła św. Tereska. Jej to głos nakazywał lub zakazywał leczenia.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>