Josefina Sison cz. II

O tych wszystkich ludziach i z nimi związanych „cudach” nagromadziło się już tyle prawdopodobnych i nieprawdopodobnych, a zawsze ciekawych historii, że nie sposób ich tutaj przytoczyć. Zresztą, autorowi niniejszego szkicu nie zależy bynajmniej na przekonywaniu czytelnika o prawdzie, dlatego podanych zostanie tylko kilka przypadków, stwierdzonych przez szczególnie poważne i naukowe autorytety. Takim autorytetem jest przede wszystkim profesor dr Alfred Stalter, autor książki Psi Healing. Oto, co opowiada: przyjaciel jego Australijczyk, Alex Bull, poskarżył mu się, że kiedyś, przed ośmiu laty, zranił sobie dłoń zbitą szybą z okna. Dokonano natychmiast paru operacji, usuwając wiele szklanych odłamków. Ale, niestety, pełnego władania kciukiem nie odzyskał nigdy, wciąż go coś od wewnątrz kłuło, chociaż promienie rentgena obcego ciała nie wykazywały. Profesor Stalter namówił przyjaciela, aby się poddał zabiegom jednej z filipińskich healerek, niejakiej chirurgicznych, napisał książkę, zaliczając Arigo do fenomenów bezkonkurencyjnych. Owszem, zdarzały się wypadki, że Arigo odprawiał chorego z niczym, nawet rubasznie i obcesowo. „Nie zawracaj mi głowy!” – krzyczał. – „Przychodzisz za późno, kiedy nikt już pomóc ci nie może”.

Po śmierci Arigo (1971) nastąpiła chwilowa cisza, ale tylko chwilowa, gdyż jego miejsce zajęły… Filipiny. Już przedtem było o nich głośno, ale propaganda się nie rozpanoszyła, nie poruszyła jeszcze wyżyn naukowych, dopięto teraz zawrzało, zakipiało. Artykuł za artykułem zjawiały się w pismach Niemiec, Stanów Zjednoczonych i Anglii. Jedna sensacja goniła drugą. Reporterzy czołowych pism ciągnęli na Filipiny. Nawet BBC i brytyjska telewizja. To jej właśnie opinia najbardziej zaogniła sprawę. Półtoragodzinny film krytyczny, niby „dokumentalny”, usiłował zasugerować, że wszystko to blaga, a całe znachorskie leczenie zakrawa na farsę obliczoną na naiwnych turystów i amerykańskie dolary. Dopiero teraz, po tym telewizyjnym filmie, ruszyły prawdziwe pielgrzymki wierzących i niedowiarków. Ruszyły plejady naukowców, profesorów i docentów, przedstawicieli różnych parapsychicznych, paratronicznych instytucji. Czyżby naprawdę na tych Filipinach zaglądano do wnętrzności ludzkich bez otwierania powłok, bez użycia skalpela, bez aparatów Roentgena?

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>