Josefina Sison

Nagminną chorobę farmerów australijskich stanowią bolesne guzy w okolicy kości ogonowej, których przyczynę tłumaczy się naciskiem siedzenia samochodu na ogromnych przestrzeniach nieregulowanych dróg. Australijscy lekarze poprzestają na punkcji lub cięciu zropniałego guza, co przynosi tylko czasową ulgę, a sam zabieg jest bolesny i kłopotliwy.

Mistrzynią od tych guzów okazała się Josefina Sison, która wyłuskuje całkiem bezboleśnie cystę wielkości gołębiego jaja, nie pozostawiając po niej najmniejszego śladu. Na koncie filipińskich czarowników znalazło się również uleczenie rannej w wypadku samochodowym Angielki, pani J. Sławy lekarskie orzekły, że siatkówka obu jej oczu została całkowicie zniszczona i ślepota jest nieuleczalna. Wówczas pani J. dołączyła do grupy 38 pacjentów udających się na Filipiny i zjawiła się przed healerem, Romy Bagorinem. Kuracja trwała dwa tygodnie. Chora odzyskała wzrok do tego stopnia, że po 4 miesiącach prowadziła już wóz.

Być w Filipinach i nie widzieć Tony’ego Agpaca, to tak jak nie widzieć papieża w Rzymie. Do tego wniosku doszła też młoda lekarka niemiecka Sigrun Seutemann. Ona to całą duszą poświęciła się sprawie. Stała się najgorliwszą protektorką i propagatorką filipińskich „chirurgów” na terenie Niemiec. Regularnie co roku organizowała tam grupy „nieuleczalnych” pacjentów, wioząc ich osobiście przed oczy swego „wybrańca”. Służyła mu pomocą i radą w nadziei, że przeszczepi na ten prymitywny grunt nieco cywi- jest. Nie może to być z palca wyssane. Ukazują się książki. Nie byle co. Istnieje tych cudotwórczych Filipińczyków coś ponad trzydziestu. Coraz większe tłumy nadjeżdżających chorych. Ledwie nadążyć mogą, taka szalona popularność. Pracują po 16 godzin na dobę. Załatwiają trzystu pacjentów dziennie. A wszystko za darmo. Kto chce, ten składa dowolny datek do puszki. Niełatwo się do nich dostać. Drogi wyboiste, pełne piaszczystych dziur i kurzu. Tylko łaziki z napędem na cztery koła dają sobie radę. Mieszkają ci filipińscy „lekarze” w wioskach, na skraju ryżowych pól, w towarzystwie bydła i kur, zwyczajnie i skromnie jak dotąd nie zepsuły ich jeszcze dolary. Tylko kilku z nich uległo nowoczesnej pokusie i przyjmuje chorych w murach starego klasztoru, zamienionego na pierwszorzędny hotel. Nie sposób wynotować wszystkich, ale podam najważniejszych, najbardziej wziętych i znanych. A więc alfabetycznie: Agpaca Tony, Bagorin Romy, Blanca, Flores Juanito, Jajnar Marcelo, Macanas Felisa, Mercado Jose, Oligani David, Orbito Alex, Sison Josefina.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>