KREW I GRUCZOŁY CZ. II

Wojna porywa dr. J.S. na Zachód. Pracuje w PCK, jest członkiem Rady Narodowej państwa. Pochłaniają go sprawy społeczno-polityczne. Wojna się kończy i dr J.S. osiada w Londynie. Bierze się po dawnemu do medycyny praktycznej. Wgryza się w nią po swojemu, do głębi, ze zrozumieniem i ciekawością odkrywcy, bada od podstaw biologię i fizjologię. Goni, oczywiście, przede wszystkim myślą, ku profesorowi Pawłowi Niehensowi. Zetknął się z nim na terenie Szwajcarii i odtąd jest z nim w bliskim kontakcie. Kim jest ten profesor Niehens? Gdybym pisał książkę dla Zachodu, nie potrzebowałbym tego wyjaśniać. U nas nie zawadzi w paru słowach o tym profesorze także wspomnieć. Był Szwajcarem i tam też pracował. Piszę w czasie przeszłym, gdyż światły ten, światowej sławy lekarz, zmarł przed kilku laty. Prace swoje oparł on na doświadczeniach profesorów Virchowa i Catlego. Jak Kopernik jednym pociągnięciem pióra przekreślił superiorat ziemi, sprowadzając ją do podrzędnej roli jednej z planet wszechświata, tak profesor Virchow zdeklasował wielkość człowieka dowodząc, że jest on li tylko nikczemnym zlepkiem czterdziestu trylionów samostanowiących komórek, z których każda żyje swoim własnym niepodległym życiem i od dobrobytu ich zależy los wielkiego Homo sapiens. Ba, nawet mózg ludzki, ten ośrodek naszej mądrości, jest niczym innym jak tylko galaretowatą masą dwunastu tysięcy milionów komórek neutronowych, będących w stałym napięciu elektrycznym. Napięcie to da się wykryć skonstruowanym ostatnio aparatem, elektroencefalografem. Wyczuwa on najlżejsze drgania swoimi elektrodami, umieszczonymi w różnych punktach na czaszce.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>