Kuracja alkoholików hipnozą cz. II

Ciekawy bardzo eksperyment opisał dr Schneck : oto pewien żołnierz został skierowany do niego na leczenie, a ponieważ stawiał opór i nie chciał regularnie uczęszczać na zabiegi, lekarz narzucił mu w hipnozie rozkaz, aby następnym razem zjawił się punktualnie o określonej godzinie. Tak się też stało. Po dokonanym zabiegu, rzuciwszy okiem na zegar, żołnierz wydał okrzyk przerażenia. Popełnił on niesubordynację, gdyż był to czas wyznaczony mu na służbę. Lekarz obiecał interweniować u władz wojskowych w obronie pacjenta.

Eksperyment ten ciekawy jest przez to, że hipnotyzer, jak i hipnotyzowany, nie wiedzieli o kolizji tych dwóch nakazów, więc nie może być tu mowy o zaplanowanej, zbrodniczej tendencji, jak również o świadomym oporze ofiary. Po prostu kolizja powstała samoistnie.

Jak wygląda proces hipnotyzowania? Najczęstszą i najprostszą metodą jest usadowienie pacjenta przed sobą albo ułożenie go na wznak w kompletnym relaksie. Niektórym hipnotyzerom wystarcza patrzenie w oczy, inni wykonują przed obliczem pacjenta wolne, miarowe pasaże rąk. Są też tacy, którzy polecają pacjentowi skoncentrować wzrok na jakimś przedmiocie, najczęściej – czarnej lub kryształowej kuli. Po chwili ciszy i zupełnego relaksu hipnotyzer mówi głosem monotonnym i rytmicznym mniej więcej tak:

„Proszę utkwić wzrok we mnie. Pan teraz pragnie spać, tylko spać. Oczy pańskie są zmęczone, powieki ciążą, powieki opadają, trudno je już podnieść. Ale pan wciąż usiłuje spoglądać, lecz widzi tylko mgłę. Powieki drżą, ale coraz słabiej… słabiej, coraz ciężej… ciężej, aż opadają zupełnie i już nie może ich pan otworzyć”.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>