Leczenie hipnozą

Oto pewnego dnia roku 1934 do komisariatu w Heidelbergu przyszedł jakiś jegomość z meldunkiem, że żona jego została ograbiona z większej sumy pieniędzy przez lekarza hipnotyzera, który leczył ją przez dłuższy czas. Skarżący mąż wyraził przekonanie, że prócz kradzieży lekarz nadużył swego fachu, gwałcąc chorą w transie. Zawołany przez policję jako ekspert psychiatra, dr L. Mayer, po zbadaniu pacjentki stwierdził u niej szczególny zanik pamięci dotyczący wszystkiego, co było związane z hipnozą. Pamiętała ona jedynie, że hipnotyzer kładł dłoń na jej czole, po czym traciła wszelką świadomość. Człowieka tego spotkała ona przed paru laty w pociągu, zaproponował wówczas uleczenie jej nerwowych dolegliwości. W tym celu, gdy wysiedli razem z pociągu, wziął ją za rękę i poprowadził z dworca kolejowego na miasto, wmawiając po drodze, że otacza ich ciemność i ona niczego nie widzi. Rzeczywiście, szła za nim jak niewidoma. Odtąd postępował tak zawsze i dlatego nie zna ona wcale drogi do małego pokoiku, gdzie odbywały się wszystkie seanse. Przytomność odzyskiwała na krótkie chwile i dlatego tylko pamięta wnętrze pomieszczenia, gdzie się odbywały seanse oraz wygląd mężczyzny stojącego przed nią.

Wkrótce po przesłuchaniu pani X policja aresztowała w sąsiednim miasteczku jegomościa, który udawał tam lekarza i także leczył hipnozą. Podczas konfrontacji pani X rozpoznała swego uwodziciela, on się jednak do winy nie przyznał. Odtąd rozpoczęła się długa i bardzo żmudna indagacja. Dr Mayer, jako psycholog ekspert, podsuwał pacjentce różne słowa, pojęcia i obrazy, które musiała kojarzyć w swojej podświadomości z przygodami życia. Na jednym z takich badań pani X, zwykle apatyczna, ożywiła się i nagle pod wpływem słowa „basen kąpielowy” zaczęła dokładnie opisywać kolorowy fęcznik, właśnie ten, który wisiał w pokoju hipnotyzera. Następnie dr Mayer polecił pani X w transie hipnotycznym wymienić przedmioty, jakie tylko wpadną jej na myśl. Tak powstał długi łańcuch pozornie bezsensownych dźwięków i pojęć, jak np.: buciki… szewc… pięć marek… samochód… 6071… itp. Po przebudzeniu pani X nie zrozumiała sensu wypowiedzianych słów, więc dr Mayer powtórnie ją uśpił i wówczas uzyskał to, czego chciał. Okazało się, że hipnotyzer wstąpił kiedyś do szewca zmienić buciki, jechali wynajętym samochodem nr 6071, a pięć marek dopłacił szewcowi za robotę. Wszystko to zostało sprawdzone przez policję. Dalsze śledztwo wykazało, że pani X pod wpływem hipnozy strzelała nawet do męża, ale pistolet nie był naładowany. Innym razem rozkręciła hamulec w samochodzie męża w celu spowodowania śmiertelnej katastrofy.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>