Metody hipnotyzowania

Kończąc powierzchowny przegląd hipnotycznego lecznictwa, zastanówmy się kolejno nad zagadnieniem, kto może być hipnotyzowany. Otóż dr Erie Guddon w swojej książce Hypnosis sugeruje następujące próby:

– 1. Nacisnąć palcem grzbiet dłoni pacjenta, polecając mu skoncentrować uwagę na tym właśnie punkcie. Następnie głosem pewnym siebie narzucić pacjentowi odczucie w tym punkcie gorąca. Jeżeli to nastąpi, znaczy to, że pacjent jest podatny.

– 2. Ustawić pacjenta w ten sposób, aby stopy były razem, szyja podana ku tyłowi. Hipnotyzer staje z tyłu, kładzie dłonie na łopatkach pacjenta i mówi: „Proszę rozluźnić mięśnie, stać zupełnie swobodnie. Moje dłonie są jakby przyklejone do pana płeców. Trudno je będzie odkleić. W momencie, gdy je cofnę, pan utraci równowagę i zacznie padać ku tyłowi. Nie pomoże tu żadna przeciwwaga. O, już powoli cofam, proszę uważać” (zwykle ta próba udaje się).

– 3. Posadzić pacjenta na krześle jak najwygodniej. Dłonie ma trzymać splecione. Kładąc ręce na jego dłonie, mówimy: „Pana palce splotły się mocno, bardzo mocno (teraz naciskać na dłonie pacjenta silniej). Niech pan patrzy mi w oczy. Dłonie same się zacisnęły i tak pozostaną, tak pozostaną, że otworzyć me sposób!”.

Te próby każdy może przeprowadzić nawet w formie towarzyskiej rozrywki. Metody hipnotyzowania bywają bardzo różne, ale zasadniczo możemy je podzielić na cztery grupy:

– pasaże w kontakcie z chorym

– pasaże bez kontaktu

– koncentracja wzroku

– słowna sugestia.

Najczęściej hipnotyzerzy posługują się wszystkimi metodami naraz. Jak już mówiłem, pacjent musi siedzieć wygodnie, światło w pokoju ma być mocno przyćmione. Pacjent koncentruje wzrok albo na źrenicach hipnotyzera, albo na wskazanym mu przedmiocie (kula, światełko, pałka itp.) w tym celu najlepiej lampę umieścić za plecami pacjenta, tak aby oświetlała hipnotyzera. Zlecenia mają być wypowiadane powoli i monotonnie.

Ogólnie się mniema, że hipnozie poddają się tylko ludzie słabi. Erie Guddon – lekarz hipnotyzer twierdzi, że jest odwrotnie, gdyż w procesie hipnozy musi być współpraca obu: hipnotyzera i pacjenta. Liczne jednak przykłady, zwłaszcza spraw kryminalnych, przeczą temu twierdzeniu. Poza tym spotyka się najwięcej podatnych na hipnozę kobiet wśród żon hipnotyzerów. Były to pod każdym względem… ich ofiary.

Kończąc ten temat, pragnę wyrazić podziw dla szybkości, z jaką ostatnio rozpowszechniła się i drogę sobie utorowała w świecie nauki hipnoza, ta sama hipnoza, która jeszcze tak niedawno prowadziła licznych swoich wyznawców na inkwizytorskie stosy. Bibliografia jest bogata, a rezultaty lecznictwa utwierdzą jej słuszność. Hipnoza przestała być cyrkową sensacją.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>