Nasz świat socjalistyczny

Najciekawsze jest chyba to, że pozornie wygląda, jakby nasz świat socjalistyczny, odcięty od reszty świata tak zwaną żelazną kurtyną, opierający się na racjonalistycznym marksizmie, odcinał się od tych wszystkich mrzonkowo, nierealnie brzmiących, utopijnych prawie dociekań tymczasem tak nie jest. O tym mówi książka: Psychic Discoveries Behind the Iron Curtain, wydana ostatnio w Stanach Zjednoczonych Ameryki i zaraz, natychmiast powtórzona w czternastu innych krajach jako bestseller. Ona to właśnie, ta książka, wykazała światu, że nie kto inny, tylko radziecki fizjolog Leonid Wasiliew stwierdził, że: „[…] odkrycie energii biologicznej [prany – W. K.] posiadać będzie dla ludzkości taką wagę, jak odkrycie energii atomowej!” I oto drugie dziwo: Kongres Międzynarodowy Badań Psychotronicznych odbył się nie w jakimś tam… Chicago, Paryżu czy Londynie, tylko właśnie w socjalistycznej Pradze, z udziałem najliczniejszych uczonych radzieckich. Czym się oni na tym kongresie interesują? Nad czym debatują? Zgroza po prostu człeka ogarnia. Okulary się przeciera, oczom nie wierzy, czytając program: „Spostrzeganie poza- zmysłowe”, „Telepatia”, „Telekineza”, „Jasnowidztwo”, „Paragnozja”, jednym słowem same „herezje”, za które jeszcze niedawno świat ścisłej nauki wysyłał grzeszników na stos. Coś tu dzieje się niezwykłego. A to jest w tym wszystkim najdziwniejsze, że wynalazcą tych świetlnych bio- promieni był profesor ZSRR, Kirlian, przedstawiciel marksistowskiego, realistycznego świata. Poza pojęciem wschodnim świecącej prany, czyli aury, oraz zdefiniowanego już naukowo odkrycia ełektrofotografii Kirliana, należałoby w tym miejscu umieścić opis mnóstwa wizji i dociekań w tej dziedzinie, ciągnących się pokoleniami. Już Biblia podaje, że Mojżesz na górze Synaj dostrzegł „płonący las”, którego w rzeczywistości nie było (Exod. 3:2), a później widziano także świetlne aureole nad dwunastu apostołami w dzień Zielonych Świąt (Act. 2:3). Następnie przez długie wieki błąkała się po tawernach marynarskich świata legenda o jakowychś tajemniczych światłach św. Elma. Ukazywały się one nocami na krawędziach masztów, want okrętowych, wieżach kościelnych oraz szczytach drzew. Profesor Carey w roku 1963 rozszyfrował tę legendę, odnosząc ją bezwzględnie do wyładowań elektrycznych. Rzeczywiście, mieszkając czas dłuższy w rejonie pustynnym Afryki, stwierdzić mogłem naocznie w tak zwanej suchej porze niesamowite świetlne wyładowania z różnych zasłon, pościeli i rąk. Że były to zwykłe wyładowania odpowiadające ładunkowi elektrycznemu powietrza, świadczył fakt, iż nie można było wów- czas dotknąć metalowej rączki samochodu bez obawy elektrycznego wstrząsu.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>