Dziewicza perła

Od najdawniejszych czasów szlachetne i półszlachetne kamienie występowały w charakterze amuletów leczniczych. Mocowano je w pierścieniach, bransoletach i ryngrafach, produkowano z nich nalewki lub zażywano je w proszku. W lżejszych przypadkach wystarczyło pić wodę, w której na moment umaczano czarodziejski kamień. W wiekach średnich wytworzyła się bogata literatura na ten temat, a najsławniejszy uczony średniowiecza, biskup Albertus Magnus (1193-1280), opracował i wydał specjalny podręcznik. Utrzymywał on, że najpotężniejszym kamieniem jest jaspis, który należy nosić na piersi stale. Przede wszystkim zapewni on szczęśliwe porody u kobiet, a także uleczy epilepsję. Szafir natomiast sproszkowany i zmieszany z mlekiem zgoi owrzodzenia i wszelkie jątrzące rany, a już szczególnie dobrze podziała na zapalenie oczu. Także znakomicie wpływa on na podniesienie odwagi, dlatego zaleca się go wojskowym przed bitwą. Ametyst odświeża umysł. Topaz tamuje krwotoki i skutecznie koi wszelkie zaburzenia psychiczne. Szmaragd pobudza czynność wątroby, a więc i wydzielanie żółci, a także wstrzymuje biegunki oraz działa jako antidotum przy ukąszeniach jadowitych węży i pająków.

czytaj więcej

Przykład Pani X

Pani X, zaszokowana tym dziwnym zbiegiem okoliczności, wróciwszy do domu, pokazała pieskowi dłoń pytając: ile mam palców? Piesek, nie namyślając się długo, szczeknął pięć razy. Tego już było za wiele. Podekscytowana swoim odkryciem pani X sprosiła do siebie liczniejsze grono poważnych świadków i zaczęła przy nich egzaminować swego pieska. Pytania sypały się coraz bardziej skomplikowane: ile będzie dwa plus dwa? Który mamy dziś miesiąc? Która obecnie godzina? Jaki jest numer mego telefonu? I tak dalej, i tak dalej… Piesek udzielał zawsze bezbłędnych i natychmiastowych odpowiedzi. Bajką to pachnie. Niedorzeczne bzdury. A jednak możemy o tym przeczytać w poważnym piśmie „Psychics”. Ja tu z kolei zapytam: jaka jest różnica pomiędzy odpowiedzią w formie psiego szczeknięcia a mechanicznym kiwnięciem bezdusznego pendulum? Takie samo pytanie przecież rzucone zostało w niewiadomą przestrzeń i takiż zmaterializowany umowny kod odpowiedzi. Wszakże piesek pani X nie był w stanie odpowiadać i dokonywać matematycznych kalkulacji samodzielnie, mógł tylko wziąć na siebie rolę bezwolnego medium, narzędzia jakowejś siły rozumnej. Pani X umówiła się nawet z psem (tak jak z pendulum), że dwa szczeknięcia będą znaczyły twierdzenie, a jedno szczeknięcie będzie zaprzeczeniem. Tą metodą fenomenalny piesek zaczął określać bez pudła płeć nie urodzonego jeszcze płodu. Pani X kładła swoją dłoń na brzuchu ciężarnej, zadając jednocześnie głośno pytanie: Chłopak? – Nie! – szczeknął piesek jeden raz. Więc pani… trzymając dłoń, spytała: Dziewczynka? – Tak! – szczeknął pies dwa razy. Z pewnością piesek nie był świadom sensu tej konwersacji. Jeszcze raz przypominam, że każdy radiesteta ma własną metodę umowną. U jednego twierdzeniem będzie cyrkulacja pendulum, a przeczeniem – oscylacja. U drugiego „tak” oznacza obrót zgodny z wskazówką zegara, a „nie” – w stronę przeciwną. Jednym słowem, jest to kod, czyli umowa z niewidzialnym.

czytaj więcej

Metoda postępowania przy akupunkturze

Usiąść prostopadle do wyciągniętych nóg pacjenta. Odsunąć od siebie wszelkie troski i niepokoje, nawet przestać myśleć o korzystnym wyniku rozpoczynających się zabiegów. Jednym słowem, lekarz (matka lub ojciec chorego) winien doprowadzić siebie do stanu relaksu psychicznego. Unikać ruchów nerwowych i pośpiesznych.

czytaj więcej

Świat żywych podporządkował się wyrokom księgi nieba

Reasumując wszystko co powiedziano o lokalnych refleksach i metodach zadrażnień, doszliśmy chyba do przekonania, że organizm żywy nie jest tak prosty, jak na pozór mogłoby się wydawać, raczej jest to jeszcze dziewicza puszcza, w której łatwo zabłądzić. Nie zdajemy sobie nawet sprawy, że uciskiem lub zranieniem jakiegoś jednego tylko punktu na dłoni lub stopie możemy głęboko porazić wątrobę, płuca lub mózg. Wszystko bowiem w tajemniczy jakiś sposób jest ze sobą powiązane. Te dziwy staną się kiedyś jasnością, a czary przestaną czarować.

czytaj więcej

Dr Burr i jego obserwacje

Trzy lata zajęło prof. Burrowi samo tylko konstruowanie odpowiednich narzędzi mierniczych. Badali przez te lata codziennie wszystkie pacjentki w klinice, aż doszli do zasadniczego przekonania, że w środku okresu przedmen- struacyjnego u każdej kobiety woltometr wykazuje znaczny wzrost napięcia, które trwa raniej więcej 24 godziny. Wówczas to samo zjawisko zaczęto obserwować na króliczych samiczkach. Wiedząc, że w 9 godzin po spółkowaniu następuje u nich owulacja, drażniono szyjkę maciczną sztucznie, aby po 9 godzinach założyć woltometr (katoda na szyjce macicznej – elektroda na powierzchni brzucha). W momencie pękania pęcherzyka i wyzwalania się jaja (owulacja) strzałka woltometra gwałtownie podskakiwała. Po operacyjnym otwarciu jamy brzusznej owulację badano pod mikroskopem, w uśpieniu. Dalsze obserwacje wykazały, że owulacja i menstruacja nie zawsze chadzają w parze i dlatego obliczenia antykoncepcyjne często zawodzą. Prof. Burr doszedł do tego, że woltometrem regulował zapłodnienia i tą drogą niejednemu bezdzietnemu małżeństwu umożliwił zdobycie potomstwa. Dr Langman w szpitalu Bellone w N.Y. zbadał z górą 1000 pacjentek, kładąc katodę na szyjce macicznej, a elektrodę na fałdach brzucha. Drogą obserwacji skoków woltometra wykrył 95 złośliwych nowotworów. Dr Leonard J. Ravitz stwierdził zależność napięcia siły życiowej od głębokości snu hipnotycznego.

czytaj więcej

UZDRAWIACZE CUDOWNI CZ. II

Stopniowo zbliżamy się do „cudów”, czyli do dziedzin niepojętych, których wyjaśnienia, jak dotąd, boimy się. Radiestezja usiłuje udowodnić, że najbardziej nielogiczne zjawiska tłumaczą się promieniowaniem jakiejś nieznanej, ale najzupełniej realnej, może jeszcze niedostatecznie poznanej energii. Trzeba więc tymczasem wierzyć. Cóż nam innego pozostaje? Trzeba wierzyć, że światy wzajemnie się przenikają i nasze „ja” duchowe istnieje, tylko w innej płaszczyźnie. Nic nie ginie we wszechświecie, a więc i my nie giniemy.

czytaj więcej

Po krótkim zastanowieniu się Czesław Klimuszko zaczął mówić:

– Na południe od wsi, na skraju lasu widzę szosę łączącą dwa miasteczka. Po jednej stronie równe pole, z drugiej strony wznoszą się pagórki, na nich porozsiewane domostwa. Trochę dalej na środku terenu stoi lasek olszynowy, otacza on brudne bajorko. W cuchnącej jego wodzie zanurzony jest wór, a w nim posiekane na kawałki ciało pańskiej córeczki. Z tego wora wystaje nad powierzchnię wody sczerniała rączka.

czytaj więcej

Stosowanie namagnetyzowanego żelaza

Różne rodzaje „kompresów” metalowych winąć na dzień tułów czterometrowej długości sznurem miedzianych korali, skrzyżować na piersi, następnie dołem przez brzuch i związać od przodu. Na noc włożyć bransolety miedziane na obie ręce i na szyję…”.

czytaj więcej

Pendulum

Pamiętajmy, że „nie od razu Kraków zbudowano”. Nasze próby mogą nie dać pożądanego rezultatu, a powodem tego zwykle jest autosugestia albo obciążenie mózgu balastem jakichś pobocznych, niepotrzebnych myśli. Przystępując do radiestezyjnych doświadczeń, musimy wyeliminować się z otoczenia. Bardzo często ruchy pendulum tłumaczone są drżeniem dłoni, ale bliższa obserwacja ten zarzut z pewnością obali. Ostatnio radiestezja zyskuje w świecie lekarskim coraz większą popularność. We Francji, w Holandii i RFN wielu dyplomowanych lekarzy dopomaga sobie w diagnozie użyciem pendulum. W Anglii powstał „Związek Lekarzy Radiestetów”, to znaczy lekarzy z uprawnieniami i dyplomami, stosujących pendulum w swojej praktyce. Istnieje także tak zwany „Psionic Medical Society”, czyli w dosłownym tłumaczeniu „Związek Medycyny Nadnaturalnej” z periodykiem wychodzącym w Hindhead, Sur- rey.

czytaj więcej

Pani Waleria i jej praca

Na łóżku nakrytym do połowy prześcieradłem leżał sino- biały trup chłopca. Pani Waleria nie potrafi dziś wytłumaczyć, dlaczego raptem, ni z tego, ni z owego, spytała matkę: „Jak mu na imię?” „Andrzej” – padła odpowiedź. Wówczas pani Waleria zwróciła się w stronę zmarłego i głosem podnieconym, nieswoim, zaczęła wołać: „Andrzeju, gdziekolwiek jesteś, natychmiast wstań! Wróć do matki”.

czytaj więcej

Woda, słońce i… homeopatia cz. II

Z głośników płynie teraz melodia piękna, specjalnie wybrana, najczęściej aria Nadira z Poławiaczy pereł lub Ave Maria Schuberta. Odurzeni tą muzyką pacjenci leżą przez 15 minut, po czym dr R. podchodzi do każdego z tyłu, kładzie mu na oczy palce i sugestywnym szeptem mówi: czatne. Ma piekarnie, wędzarnie i warsztaty wszetKiego rodzaju. Ma pocztę i wydawnictwo propagandowe. Wszystko własnymi rękami ludzi przyjaźnie uśmiechniętych. Po skończonej pracy (podobnie jak niegdyś Mesmer) łączą się w koła na medytację. Oni wierzą w jakąś łączność duchową międzyplanetarną, są jakby głosem pokoju, idącym w kosmiczną przestrzeń. Bliscy są filozofii Rudolfa Steinera. Pod względem organizacyjnym Findhorn przypomina izrael – Cuda… łerii niektórzy głośno chrapiąc zasypiali, inni wołali, że kończyny im drętwieją. Dzieci czasami płakały, skarżąc się, że je w nóżki „szczypie”. Większość zaś nie reagowała wcale. Do tych ostatnich i ja należałem. Ale podczas ostatniej wizyty odczułem ciężar w dłoniach, jakby je ołowiem ktoś napełnił. To nie była imaginacja. Poruszałem palcami, chcąc sprawdzić. Ręce były jakby obce, zmęczone i ociężałe. Rozumiem, że działanie magnetyzmu supernaturalne- go, a tym bardziej jasnowidztwa, sprzeczne jest z ideą ma- skie kibuce, tylko tamte pozbawione są mistycyzmu. Są bardziej merkantylne, nie mają tego podszycia sentymentalnego. W kibucach nie rozmawiają z roślinami. Findhorn żyje własnymi prawami i obyczajami. Nawet ślubne ceremonie odbywają się we własnym zakresie.

czytaj więcej

Leki mające początek w astrologii

Mówiliśmy o magnesie, działaliśmy na bodźce nerwowe ukłuciem drobnych szpileczek (akupunktura), polewaliśmy zakończenia nerwowe strugami zimnej lub gorącej wody (dr Żniniewicz) i to wszystko nie rozwiązało kwestii. Okazuje się, że sposoby podrażnień jeszcze nie są wyczerpane. W grę wchodzą ciała promieniotwórcze. Ilość ich mnożyła się z każdym dniem, aż w końcu doszliśmy do przekonania, że dosłownie wszystko otoczone jest mgławicą swoistego promieniowania, a chyba najsilniej promieniują metale. Zanotowano silny ich wpływ na żywe otoczenie. Zaczęto studiować i eksperymentować. Prym wiodły Indie. Tutaj wie- dza ta stała się powszechna i popularna. Dziś nie ma ludzi, którzy by nie nosili w celach leczniczych jakiejś kombinacji połączonych ze sobą metali. Obrączki na palcach rąk i nóg, obręcze w uszach i nosie, bransolety na ramionach i na kostkach nóg, obręcze ściskające głowę, jednym słowem – rozmaitość form i materiału. Najczęściej są to stopy kilku metali, dostosowane według wskazówek lekarza. Społeczeństwo hinduskie ślepo wierzy w siłę oddziaływania tych talizmanów na stan fizyczny, a nawet duchowy. W Europie wiara ta nie zyskała nigdy wielkiej popularności.

czytaj więcej

Zabiegi kręgarskie a gruźlica

Nawet przy gruźlicy wielką ulgę może przynieść naprawa skrzywienia kręgów. W wypadku zajętych szczytów: II-III P, a przy płacie środkowym V P. Po zabiegach korekcyjnych chorzy od razu odczuwają poprawę, nabierają apetytu i przybierają na wadze.

czytaj więcej