Metoda metalolecznictwa cz. II

W Anglii ojcem tej terapii był dr V. Burq. On zademonstrował swoje metody na posiedzeniu Akademii Nauk oraz Królewskiego Towarzystwa Medycznego. Cały ten wielce popularny wówczas (1849-1853) kierunek lecznictwa nazwano od jego imienia burkizmem.

czytaj więcej

Pismo rektora liceum w Popayan z dnia 10 sierpnia 1927 r.

Przykład pierwszy Rektor liceum w Popayan (Columbia Ameryka Płd.) zwrócił się do sławnego radiestety, ks. Mer- meta, z prośbą, aby przyjechał i ratował szkołę, ponieważ grozi jej zamknięcie z powodu braku wody pitnej. Na to wezwanie przyszła odpowiedź: „Przyjazd księdza M. nie jest konieczny, wystarczy nadesłanie dokładnej mapy terenu”. Mapa natychmiast została dostarczona. Po krótkim czasie nadszedł od ks. Mermeta następującej treści list: „Na waszym terenie jest tylko jedno źródło wody. Jeżeli mapa wasza naprawdę dokładna, to szukajcie w oznaczonym przeze mnie miejscu. Na głębokości 28 metrów znajdziecie wystarczające dla was źródło”. Reakcja na powyższą informację była następująca:

czytaj więcej

Stosowanie aloesu

O żeń-szeniu nie będę się rozwodził, bo korzeń ten czyni cuda w lecznictwie na miarę czarodziejską przeróżnych szamanów i nie ma on ograniczeń w tym działaniu, byleby był prawdziwy i odpowiednio znaleziony, a o to bardzo trudno.

czytaj więcej

Maniakalna psychoza króla hiszpańskiego Filipa

Inny zupełnie charakter miała maniakalna psychoza króla hiszpańskiego Filipa. Nie tańczył on i nie krzyczał. Wprost przeciwnie, zamknął się w odosobnieniu i odmawiał przyjęcia żywności. W tym czasie przywędrował na jego dwór sławny włoski śpiewak Farinelli. Zrozpaczona królowa wezwała śpiewaka i kazała mu w sąsiedniej izbie nieustannie śpiewać. Król był tak tym śpiewem oczarowany, że obiecał w nagrodę spełnić każde życzenie śpiewaka. Wówczas Farinelli za podszeptem królowej zażądał, aby król natychmiast powrócił do swoich codziennych czynności. Król dotrzymał obietnicy. Ogolił się i poszedł na posiedzenie rady państwa. Odtąd Farinelli śpiewał królowi do snu swoje piosenki przez dziesięć jeszcze lat, czyli aż do samej śmierci Filipa. Nie zdarzyło się, aby król poprosił go o inną melodię.

czytaj więcej

ANATOMIA CZŁOWIEKA

Zwierzę chore szuka instynktownie odpowiednich ziół leczniczych, głoduje albo wypoczywa zależnie od potrzeb organizmu. Tak też prawdopodobnie postępował pierwotny człowiek wówczas, kiedy stanowił tylko odmianę zwierzęcia pod nazwą Homo sapiens, chociaż sapiens (mądry) jeszcze wcale nie był. W miarę rozwoju kultury i cywilizacji instynkt wielkiej Natury stopniowo zanikał. Ten prymitywny tryb postępowania prapraczłowieka możemy obserwować dziś nawet w głębi afrykańskich lub południowoamerykańskich dżungli albo na niektórych wyspach Pacyfiku, gdzie postęp cywilizacji zatrzymał się na wieku kamiennym. Widzimy tam tubylców nagich, obwieszonych kamyczkami, muszelkami, korzonkami lub skrawkami skór jaszczurczych, których celem zasadniczym jest ochrona przed „złym okiem” i chorobą. Ale i tam nawet, wśród najprymitywniejszych plemion ludzkich, ten instynkt już zanika. Nie każdy bowiem w jednakowym stopniu potrafi tropić i wyszukiwać potrzebne dlań leki. Dlatego najzupełniej spontanicznie wyłonili się ze społeczeństwa specjaliści – doradcy, czarownicy. Posiadłszy tę najbardziej użyteczną wiedzę, stali się od razu panami życia i śmierci. A jednak nie każde zlo i nie każda choroba ginęły z rąk tych pozornie wszechpotężnych rządców ludzkiego losu. Od zarania działy się bowiem zjawiska, których żadna logika ani nabyte doświadczenie wytłumaczyć nie potrafiły. Nagła śmierć, na przykład, albo narodziny potworków wymykały się spod władzy czarowników. Musiało więc w końcu zrodzić się w człowieku podejrzenie, iż poza tym wszystkim, co widzą oczy, słyszą uszy i dotykają palce, istnieje jakiś świat ponad- zmysłowy, przez doczesną przeciętność niewidzialny. W dojrzewających umysłach rysowała się coraz wyraziściej i coraz boleśniej zagadka narodzin i śmierci. Samoobrona przed nonsensem dyktowała najrozmaitsze logiczne rozwiązania, szukając pocieszenia w jakiejś kontynuacji ziemskiego bytu. Stąd właśnie powstała koncepcja dwóch światów, które wzajemną troską o siebie coraz głębiej się zazębiały. W ten sposób powstał animizm – najprymitywniejsza z religii, według której w każdym organizmie, w każdym ciele zamieszkuje duch nazwijmy go sobowtórem. Duchy zmarłych wcielają się w przedmioty, aby być bliżej nas i kierować naszym losem. Składając przed tymi przedmiotami ofiary i szepcząc przed nimi modlitwy, mamy okazję do rewanżu w troskliwości. Animizm w swojej czystej formie przetrwał wśród plemion tak zwanych dzikich, gdzie indziej zaś idea ta podlegała ewolucyjnym, cywilizacyjnym przemianom i poprzez rozmaite fetysze, amulety, medaliki, poprzez reinkarnacje, magie i spi- rytyzmy ustaliło się w końcu kilka postaci religii przewodnich, wiodących ludzkość ku „zbawieniu”. Mimo wielorakich pozornych sprzeczności uznano zgodnie istnienie dwóch światów: materialnego i duchowego. Stosunek wzajemny tych światów różnił się jedynie interpretacją. Wszystkim religiom przeciwstawił się ateistyczny materializm. Zaakceptował on jedynie ciało z mózgiem produkującym myśl, zaś reprezentowany przez Kościoły chrześcijańskie Zachód potraktował ciało jako pomieszczenie tymczasowe ducha, jako jego ziemski „futerał”. Duch wyzwala się w minucie śmierci, aby połączyć się z Bogiem („ujrzeć” Boga).

czytaj więcej

MAGNETYZM CZ. II

Sięgnijmy jeszcze po rocznik angielskiego miesięcznika „New Scientist” z roku 1960. Znajdziemy tam wiele artykułów odmawiających psychoanalizie wszelkiego sensu i racji bytu. Żądają tam statystycznych dowodów, a przecie sam charakter postępowania psychoanalitycznego wyklucza statystykę. Zresztą, szkoda słów. Tam gdzie występuje tendencyjna uparta złośliwość, tam nie pomoże i statystyka. Na fanatyczny sarkazm nie ma lekarstwa. Wykazały to ostatnie doświadczenia, na przykład: Brytyjskie Towarzystwo Badań Psychicznych (Society for Psychic Research) przeprowadziło skrupulatne badania 85 000 przypadków, udowadniając bez najmniejszej wątpliwości istnienie telepatii. „Trzeźwa” krytyka jednakże pozostała nieprzejednana, a nie widząc wyjścia, po prostu orzekła arbitralnie, że statystyka niczego jeszcze nie dowodzi. Zapomnieli widocznie panowie krytycy, że drogą tej samej upartej negacji podważyli najbardziej znaną i przyjętą teorię dziedziczności. Opiera się ona bowiem wyłącznie na statystyce.

czytaj więcej

Możliwość dokonania zbrodni pod wpływem hipnozy

Przeprowadzono jeszcze inny ciekawy eksperyment: żołnierza uśpiono. Hipnotyzer mówi: za minutę otworzy pan oczy. Ujrzy pan przed sobą brudnego, obdartego żołnierza japońskiego z nastawionym bagnetem. On pana zabije, jeżeli pan nie zdąży go w porę obezwładnić, dusząc za gardło. Za chwilę przed żołnierzem jako ochotnik stanął sam pułkownik – ordynator szpitala. Żołnierz rzucił się na pułkownika (swego szefa), chwytając go za gardło. Gdyby nie pomoc asysty, pułkownik byłby uduszony.

czytaj więcej

Czarodzieje radiestezyjnych

Olbrzymia większość „czarodziejów” radiestezyjnych określa także wartość potraw oraz leków za pomocą pendulum. Umieszcza się je pomiędzy przedmiotem a badanym klientem (pacjentem). Jeżeli obroty pendulum są pozytywne (w kierunku strzałki zegarka), to wzajemny stosunek badanych obiektów także jest pozytywny. Jeżeli obroty są w kierunku odwrotnym, to stosunek ten jest negatywny. Tu nadmienić należy, że u niektórych radiestetów

czytaj więcej

Mesmer

Tak więc ani Akademia, ani Królewskie Towarzystwo Lekarskie nie uznały mesmerowskiej metody oficjalnie. On jednak stosował ją prywatnie dalej. Sława rosła. W ciągu jednego roku naliczono w prasie 200 różnych drukowanych artykułów za i przeciw.

czytaj więcej

HIPNOTYZM

Hipnoza jest zjawiskiem dotąd nie zgłębionym i wszelkie określenia im bardziej są mądre, tym mniej są zrozumiałe. Najlepszym chyba tego przykładem jest nasza Wielka encyklopedia, gdzie pod hasłem hipnoza czytamy:

czytaj więcej

KRĘGARSTWO, CZYLI CHIROPEDIA CZ. II

Pod jego wpływem dopiero na początku XIX wieku zaczęto poważnie i naukowo traktować rolę kręgosłupa w metabolizmie żywego ustroju. Zauważono to, co on już zauważył przedtem, mianowicie ścisły związek pewnych ogólnych zachorowań z uszkodzeniem albo defiguracją stosu pacierzowego. Taki związek łatwo da się wytłumaczyć i umotywować logiką rozumowania lekarskiego, skoro się zważy, że gros nerwów naszych przechodzi poprzez kanały między- kręgowe, a więc asekuracja tych dróg nabiera wielkiego znaczenia. Najmniejsza dyslokacja kręgów lub chrząstek mię- dzykręgowych może spowodować ucisk, a skoro ten ucisk nastąpi, to odnośny pień nerwowy ulegnie zapaleniu albo zanikowi. Nie zawadzi tutaj sobie przypomnieć, że nerwy rdzeniowe nie tylko zapewniają kontakty pomiędzy układem kostnym a mięśniami oraz pomiędzy narządami z jednej strony, a mózgiem z drugiej, lecz tworzą one także naj- samodzielniejsze tak zwane sploty współczulne. Każdy z tych splotów ma własny, określony zakres działania. Tych splotów mamy kilka, a wśród nich najważniejsze, to: splot sercowy, splot trzewny, splot miedniczy. Do tego ostatniego splotu, zwanego inaczej splotem słonecznym, medycyna Wschodu, a szczególnie filozofia jogi, przywiązuje największą wagę. Jest to według niej główny akumulator energii życiowej, czyli tak zwanej prany. Splot słoneczny leży przed stosem pacierzowym tuż za wyrostkiem mieczykowatym, czyli w miejscu zwanym popularnie dołkiem. My wiemy jedynie, że silniejsze uderzenie pięścią w to właśnie miejsce, w ten „dołek”, może spowodować śmierć człowieka, a więc rzeczywiście zgadzałoby się to z owym orientalnym tłumaczeniem ważności tego splotu. Teraz rozpatrzmy kolejno wszystkie sploty:

czytaj więcej

MUZYKA CZ. II

Z innej strony: melodeklamacja czymże jest innym, jak nie umacnianiem potęgi słowa? Muzyka odgrywa tu rolę psychicznego łącznika pomiędzy słuchaczem a wykonawcą. Ostatnio czyniono obserwacje wpływu muzyki na wydajność mleka u krów. Wyniki okazały się doskonałe. A przecież krowy chyba nie można zaliczyć do świata intelektualistów. Tak więc, po krótkim wprowadzeniu, możemy z całą pewnością stwierdzić, że muzyka ma ogromny wpływ na naszą psychikę, a psychika przecież dominuje nad ciałem fizycznym. Stąd wniosek logiczny: muzyka może leczyć ciało albo przeciwnie… działać na jego szkodę.

czytaj więcej

Uleczenie Franciszki Buzu

Kiedyś telewizja francuska zorganizowała dyskusję. Wzięli w niej udział specjaliści: psychiatra, kardiolog oraz trzy osoby „cudownie” uleczone. Starali się oni jak najobiektywniej i jak najotwarciej wytłumaczyć działanie uzdrawiające Lourdes. Najwięcej czasu poświęcono przypadkowi szesnastoletniej dziewczyny Franciszki Buzu, uleczonej całkowicie z nowotworu złośliwego. Pacjentka była przedtem badana przez różne autorytety medyczne. Diagnoza brzmiała: „Stan nieuleczalny, nowotwór złośliwy z licznymi przerzutami po całej jamie brzusznej”. A jednak dziewczyna wróciła z Lourdes zdrowiutka bez najmniejszych komplikacji.

czytaj więcej