Pani Waleria i jej praca cz. II

Niestety, w momencie oddawania niniejszej książki do druku pani Waleria Sikorzyna przestała już leczyć. Odeszła do swoich pomocniczych, dobrotliwych głosów i duchów, może do swojej Matki Boskiej z alabastru i św. Tereski. Ciało pani Walerii, nasiąkłe widocznie ładunkiem siły magnetycznej, nie chciało normalnie zesztywnieć, więc w obawie przed letargiem lekarze stosowali różne szokujące zastrzyki, ale życia nie przywołali. Śmierć była stwierdzona bezbłędnie. Pochowano więc panią Walerię jak gdyby w uśpieniu somnambulicznym, w błogosławionym relaksie po jej owocnym, dobroczynnym życiu. Najwierniejsi przyjaciele i rodzina chcieli odlać w gipsie dłonie zmarłej, ale i to się im nie udało. Gips nie imał się skóry, odpadał i krur szał, więc zrezygnowano. Szkoda, wielka szkoda, że nie było żadnej czułej aparatury dla stwierdzenia i zbadania tych dziwnych objawów. Pamięć o pani Walerii zapewne „przeminie z wiatrem” jak wiele innych, niecodziennych, niezwykłych zjawisk, do których istnienia wciąż jeszcze przywiązujemy nazbyt małą wagę.

W Bułgarii, jak już poprzednio wspomnieliśmy, pozornie zwykła sobie babina, niejaka Wanga Dymitrowa, dzięki swoim właściwościom parapsychicznym została wzięta pod opiekę państwa. Oddano ją pod troskliwą opiekę specjalnie utworzonego komitetu badawczego, który pod kontrolą Instytutu Sugestiologii w Sofii studiuje dokładnie wyniki jej działań. W Moskwie przeprowadza się doświadczenia z różnymi wróżbitami i jasnowidzami, i to nie dlatego, by tropić sensację, ale w celach naukowych. Zajmuje się tym szczególnie Instytut Wyższych Czynności Nerwowych. Do grona pacjentów stałych, przez Instytut systematycznie badanych, należy Bułgar Tofi Daszew, mieszkaniec Baku. Wykazuje on szczególne uwrażliwienie na wszelkie prądy biopola i kontakty telepatyczne. Na Kongresie Parapsychicznym w Pradze demonstrował on swoje osiągnięcia, np. w tłumie widzów znajdował ludzi wskazanych mu jedynie myślowo na odległość. Widzimy stąd, że cały świat (jak zachodni, tak i wschodni) podchodzi już dzisiaj do tych zagadnień z największą powagą i zaciekawieniem, a nie z ironicznym sarkazmem. Niestety, u nas ta dziedzina leży dotąd w powijakach, nawet spychana jest tendencyjnie na pobocze. A przecież nie gdzie indziej, tylko właśnie u nas istniały i istnieją dzisiaj ciekawe fenomeny tej dziedziny wiedzy. Wystarczy przytoczyć nazwisko inżyniera Ossowieckiego, przedwojennego jasnowidza o międzynarodowej sławie, zamordowanego przez hitlerowców w Palmirach. Inżynier Ossowiecki, podobnie jak wymieniony Tofi Daszew, zdol- ny był zgadywać telepatycznie przesyłane myśli i ze stuprocentową dokładnością odczytywał treść kartek w zalakowanych kopertach. Postępowanie jego badały i kontrolowały międzynarodowe komisje. A i dziś mamy u siebie fenomeny nie mniejszej miary. Niechże mi będzie wolno pójść śladami nowo powstałej nauki – paratroniki i zreferować w największym skrócie działalność parapsychiczną Czesława Klimuszki, który w ciągu swego życia dopomógł tysiącom nieszczęśliwych ludzi w odszukaniu zaginionych podczas wojny albo zaginionych w jakichś wypadkach kryminalnych. Nie raz i nie dwa zwracały się do niego o pomoc władze milicyjne, a nawet… prokuratura. Oczywiście, czyniono to zawsze ogromnie dyskretnie, bo jakże dopuścić do podobnej „kompromitacji”. Niestety, Klimuszko obawiał się narazić na nie przewidziane przykrości i chował się przed zawistną złośliwością społeczeństwa. Żaden instytut naukowy nie zatroszczył się dotąd o tego naszego parapsychicznego fenomena. Na kongresie praskim podziwiano nadzwyczajny eksperyment amerykańskiego Żyda, Uri Gellera, który spośród dziesięciu jednakowych pudełek wskazał jedno zawierające określony przedmiot. Na miły Bóg! Cóż odgadywanie takie może znaczyć wobec wskazywania grobów pomordowanych na podstawie jedynie fotografii ofiar, a tego właśnie dokonywał wymieniony przeze mnie Czesław Klimuszko.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>