Pani Waleria i jej praca

Na łóżku nakrytym do połowy prześcieradłem leżał sino- biały trup chłopca. Pani Waleria nie potrafi dziś wytłumaczyć, dlaczego raptem, ni z tego, ni z owego, spytała matkę: „Jak mu na imię?” „Andrzej” – padła odpowiedź. Wówczas pani Waleria zwróciła się w stronę zmarłego i głosem podnieconym, nieswoim, zaczęła wołać: „Andrzeju, gdziekolwiek jesteś, natychmiast wstań! Wróć do matki”.

W odpowiedzi na to zawołanie na piersi chorego pojawiły się wirujące ciemnokrwawe plamy, powieki zaczęły mu drgać. Potem rozległo się chrypiące rzężenie, podobne do krzyku. Chłopak otworzył oczy i siadł. Spojrzał nieprzytomnie przed siebie i opadł z powrotem na plecy. Co się dalej działo, pani Waleria nie wie. Wyprowadzono ją bowiem całkowicie wyczerpaną z sali.

– A co z chłopcem? – spytałem bezwiednie.

– Dalsze losy moich pacjentów mnie nie obchodzą, jak również ich nazwiska. Wiem tylko, że chłopak żyje i uczęszcza na uniwersytet. Wypadek ten – dodała – uznano za cudowny. Po prostu tak orzekli lekarze.

W związku z tym w parę miesięcy później pani Waleria została wezwana do arcybiskupa Westminsteru, kardynała Godfreya. Długo ją badał, wypytując o inne różne przypadki.

Pani Waleria rokrocznie, a czasami i dwa razy do roku, porywana była przez Polonię amerykańską i gdzieś na terenach Nowego Jorku, Chicago lub innych wielkich miast leczyła bezpłatnie pasażem swoich promieni tłumnie zebranych chorych.

Kilkakrotnie bywałem pacjentem pani Sikorzyny i doznawałem zawsze wielkiej ulgi w różnych swoich nerwicowych dolegliwościach. Dziś muszę stwierdzić stanowczo i chyba obiektywnie, że te dwie walizki pełne listów dziękczynnych, jakie na własne oczy oglądałem, nie kłamią. Szczera, nie zakłamana atmosfera, jaką wytwarzała pani Sikorzyna wokół swej skromnej, bezpretensjonalnej osoby, mogła już sama w sobie służyć jako najlepszy, najbardziej przekonywający dowód tej odmiany psychoterapii.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>