Waleria Sikorzyna

Jakże inaczej wyglądały lecznicze seanse naszej sławnej psychicznej uzdrawiaczki, Walerii Sikorzyny. O niej warto pomówić dłużej, gdyż zasłużyła na to swoim życiem i sercem. Wielu przychodziło do niej nie dla leczenia okreso- wej choroby, tylko dla podniesienia ducha, rozwiązania problemu, ukojenia tęsknoty czy chandry. Taka była bowiem atmosfera tego domu. Życzliwość wyglądała z każdego kąta. Pani Waleria nie brała ani grosza, chociaż nie wiedziała nigdy, czy na obiad wystarczy. Ostatnio z tym było już lepiej, bo dzieci dorosły, a mąż był wielce troskliwy. Gdyby nie oni, kto wie, z czego by pani Waleria żyła. Ale nigdy nie myślała o tym. Tak jej nakazał kochany profesor Świtkowski, prezes Towarzystwa Metapsychicznego we Lwowie.

Pani Waleria Sikorzyna przyjmowała każdego, kto się tylko do. niej zwrócił. Rzecz jasna, trzeba było przedtem umówić się na spotkanie dlatego tylko, że krzeseł nie starczało. Leczenie odbywa się każdego popołudnia w dwóch albo trzech turach, po trzydzieści osób w każdej. Tyle pomieścić zdoła jej salonik. Może by pomieścił i więcej, ale gdzież by się w takim razie kwiaty podziały? Pieniędzy ona nie bierze, więc każdy Chory czy chora czują się w obowiązku przynieść doniczkę kwiatów. Te właśnie doniczki stoją w rzędach, zajmując podłogę aż do alabastrowego posągu Matki Bożej…

Pani Waleria ma dwie walizki pełne listów dziękczynnych. Nigdy nie ma czasu na ich uporządkowanie. Żaden zbieracz autografów nie potrafi zgromadzić takiej kolekcji znanych imion. Cała polska generalicja z rodzinami, pisarze, poeci, redaktorzy i działacze społeczni. Cała Polonia emigracyjna tutaj figuruje. Wiele nazwisk angielskich! Choć pani Waleria wcale się nie ugania za nimi, wprost przeciwnie, pierwszeństwo mają rodacy. Szczególny zaś sentyment ma dla tych z kraju. Dla nich to utrzymuje dwa pokoje w swoim skromnym domu. Mogłaby przecież je wynająć za dobre pieniądze, ale gdzież tam! Chodzi tu o pomoc niedołężnym, którzy nie mogą o własnych siłach aż z tak daleka przybyć. Właśnie nadchodzi radosna nowina, udało się zebrać parę groszy na bilet dla jakiegoś sparaliżowanego chłopca w Polsce i wkrótce on przyjedzie do niej na kurację.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>