Wodolecznictwo

Osiągnięcia dr. Żniniewicza w dziedzinie wodolecznictwa uważam za szczytowe i najbardziej naukowo podbudowane, ale skoro poświęciliśmy jego metodzie tyle uwagi, musimy powiedzieć parę słów o wodolecznictwie w ogóle i kto na tę myśl nas pierwszy naprowadził. Pruderia chrześcijańskiej moralistyki przez długi, bardzo długi czas paraliżowała kontakt ciała z wodą. Mycie twarzy jedynie i rąk pokutuje do dziś szczególnie po wsiach, łazienka w domu to luksus. Projektanci nowoczesnych domów w Polsce do dziś nie uwzględniają potrzeby łazienki. Jest to obiekt nie pierwszej potrzeby. W pojęciu wieśniaka nie brud, tylko zimna woda i przeciąg stanowią niebezpieczeństwo dla zdrowia. Dlatego zwykły na pozór i niewart uwagi „wynalazek” stał się odkryciem epokowym, a nazwisko jego twórcy przeszło do historii. Oto mało wykształcony wieśniak niemiecki, prosty sobie człowiek, podziurawił dno wiaderka, zawiesił je nad głową pełne wody i zachęcał sąsiadów, by jak najszybciej szli jego śladem. I rzeczywiście, po dziś dzień cały świat naśladuje tego wieśniaka, Wincentego Priessnitza. Obserwując samego siebie, Priessnitz powymyślał rozmaite lecznicze metody stosowania wody, nie tylko z wiaderka, ale i z kompresów. Oto najpopularniejszy z nich, zwany obwijaniem. Kładło się pacjenta (po przeczyszczeniu kiszek i pęcherza!) na ławę, owijało się go mokrym ręcznikiem, później na to warstwą pokrzywy i dopiero dookoła grubym, nasiąkniętym wodą kocem. Dłonie i stopy obwijało się sucho i ciepło, do picia dawano gorącą herbatę z miodem. Kuracja trwała pół godziny. Priessnitz miał wielu uczniów, a działo się to na przełomie XVIII i XIX w. Metody Priessnitza znacznie ulepszył i nadał wodolecznictwu podstawy logiczno-nauko- we ksiądz Sebastian Kneipp (1821-1897). Jeszcze jako student zapadł on na poważną chroniczną chorobę płuc z prognozą fatalną (najpewniej była to gruźlica), ale zamiast leżeć w dusznym pokoju ze szczelnie zamkniętymi okiennicami, jak to zalecił lekarz, Kneipp codziennie i regularnie zanurzał się w lodowato zimnej wodzie i rozgrzewał się następnie gimnastyką. To postawiło go na nogi i nie tylko jego, ale postawiło na nogi cały świat, gdyż metodę przejęli inni. Odtąd pastor Kneipp oddal się całkowicie studiom nad działaniem wody na organizm i na podstawie własnych doświadczeń opracował system postępowania leczniczego, który cieszył się takim powodzeniem, że z górą 20 000 pacjentów zjeżdżało się co roku do jego wsi Wórishofen, a po jego śmierci zaczęły się ukazywać, jedna po drugiej, różne prace kontynuatorów dzieła Kneippa. Do dziś sławy nikt Kneippowi jeszcze nie odebrał.

Pisząc o wodolecznictwie, nie mogę pominąć sauny, zwłaszcza dziś, kiedy wyszła już ona z granic Skandynawii i stała się modnym dodatkiem do każdego „letniaka”. Ojczyzną sauny jest Finlandia, ale przez prawdziwą tak zwaną savu-saunę należy rozumieć całokształt postępowania leczniczego razem z brzozowymi miotełkami, piramidą rozgrzanych kamieni i późniejszym skokiem do lodowatej wody w przerębli. To jest właśnie sauna! Trzeba wierzyć Finom, że każdy organizm przetrzyma taką próbę. Marynarskie Fińskie przysłowie mówi: „Czego sauna, duch i smoła (dziegieć) nie uleczy, temu już nic nie pomoże”. Temperatura sauny winna osiągać 120°C, ale niektórzy potrafią wytrzymać i 140°. Nie spotkałem podręcznika racjonalnego leczenia sauną. Chyba istnieje.

Leave a reply

You may use these HTML tags and attributes: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <s> <strike> <strong>